blog o książkach, które niedawno czytałam i polecam innym przeczytać

Wpisy z tagiem: wilde

środa, 25 stycznia 2012

 

Portret Doriana Graya, Oscar Wilde

Wydawnictwo: W.A.B, 2010

 

Świetna książka. Uwielbiam dziewiętnastowieczne powieści i bardzo się cieszę, że sięgnęłam po „Portret Doriana Graya”. Napisany w 1891 roku przez Oskara Wilde nic nie strącił przez te wszystkie lata ze swojego uroku. Wciąga od samej przedmowy autora (o której za chwilę więcej), przez wszystkie rozdziały (może jedynie lata upadku Doriana opisane jak książka telefoniczna, w formie bardzo długich spisów), zaskakuje czytelnika przebiegiem fabuły i najważniejsze – pełna jest zdań tak paradoksalnych, że nie pozostawiają obojętnym i choć w większości nie są słuszne, to jednak bardzo odkrywcze.

Urzekły mnie słowa autora z krótkiego, dwustronicowego wstępu:

 

„Artysta jest twórcą piękna.

Objawiać sztukę, ukrywać artystę – oto cel sztuki.

Krytykiem jest ten, kto swe własne wrażenia piękna umie w odmiennej wyrazić formie, nowy im nadać kształt. Zarówno najwyższa, jak najniższa forma krytyki jest pewnego rodzaju autobiografią.

Kto w pięknie odnajduje sens brzydki, jest zepsutym, wcale nie będąc czarującym. To błąd.

Kto w pięknie odnajduje sens piękny, posiada kulturę. Ma przyszłość przed sobą.

Wybrani są ci, dla których piękno posiada wyłącznie znaczenie piękna.

Nie ma książek moralnych lub niemoralnych. Są książki napisane dobrze lub źle. Nic więcej.

[…]

W rzeczywistości sztuka odzwierciedla widza, nie życie.

Rozmaitość zdań o dziele sztuki dowodzi, że dzieło jest nowe, złożone i zdolne do życia.

Niezgodność krytyków dowozi zgodności artysty z sobą.

[…]

Każda sztuka jest bezużyteczna.”

 

Gdyby powieść ta była nieudana, to i tak zapamiętałabym powyższe tezy. Ale Oscar Wilde okazał się wspaniałym pisarzem. Tematem jego książki jest sztuka i artyści, młodość i pokusa nieśmiertelności, grzech i cnota. To wielowątkowe dzieło. I wyjątkowe.

Główny bohater – Dorian Gray – to piękny i młody człowiek, który spotyka na swojej drodze dwóch artystów: malarza Bazylego Hallwarda i dandysa lorda Henryka Wottona. Obaj odcisną na jego życiu wielkie piętno. Jeden malując jego portret i wychwalając jego wygląd zewnętrzny, drugi wpajając mu swoje niemoralne poglądy. Dorian początkowo zdaje się jedynie pustą i naiwna zabawką w ich rękach, ale to on zadecyduje o swoim losie wypowiadając niebezpieczne życzenie:

 

„– Jakie to smutne – szepnął Dorian Gray, ciągle jeszcze mając oczy utkwione we własny portret. – Jakie to smutne! Ja się zestarzeję i będę brzydki i odpychający. ale portret ten na zawsze pozostanie młody. Nigdy nie będzie starszy niż w dzisiejszym czerwcowym dniu. Gdybyż mogło być przeciwnie! Gdybym ja pozostał wiecznie młody, a obraz się starzał! Wszystko bym za to oddał, wszystko! Tak, nie ma nic na świecie, czego bym za to nie oddał. Oddałbym duszę własną!”

 

Nie muszę dodawać, że jego marzenie staje się ponurym i  groźnym w konsekwencjach faktem. Zachęcam do tego, żeby przekonać się do czego może prowadzić takie samouwielbienie i pragnienie zachowania wiecznej młodości i piękności. Historia to równie tragiczna, co antycznego Narcyza zakochanego we własnym odbiciu w wodzie. Ja z chęcią kiedyś przeczytam inne dzieła tego znakomitego irlandzkiego poety, prozaika i dramatopisarza.

Ocena: 5+/6

 

Zakładki:
Moje blogi
Polecane książki:
Klasyka:
Kryminały:
Fantastyka/SF:
Horror/Thriller:
Poezja:
Dla młodzieży:
Dla dzieci:
Czytadła:
Zaproszenie :-)
Akcja - opowiadanie:
Szablon:

Facebook - profil


Skrzynka pocztowa

Napisz e-mail