blog o książkach, które niedawno czytałam i polecam innym przeczytać

Wpisy z tagiem: Węgrzynowski

sobota, 04 lutego 2012

 

Te Ka, Katarzyna Fiodor, Tomasz Węgrzynowski

Wydawnictwo: Tercy Publishing, 2011

 

Na początku muszę się pochwalić: to pierwsza książka, którą dostałam w prezencie od autora – wyjątkowy tomik poezji „Te Ka. Od Te do Ka i odwrotnie”. Jego wyjątkowość polega m. in. na tym, że twórców jest dwoje, a ich wiersze pięknie się dopełniają i razem niesamowicie współgrają.

O debiucie poetyckim Katarzyny Fiodor („Drobnochwile”) pisałam niedawno i całkiem niedawno życzyłam sobie, przeczytać „papierową” wersję jej wierszy pisanych w duecie z Tercybiadesem (Tomaszem Węgrzynowskim). Nie myślałam, że nastąpi to tak szybko! „Te Ka” zawiera ¾ utworów ze swojego blogowego pierwowzoru, który możecie zobaczyć pod tym adresem:

 
http://zapisywanek.blogspot.com/

 

Na okładce książki znalazło się to samo piękne zdjęcie, co w nagłówku bloga (dzieło Tomasza Węgrzynowskiego). Oddaje ono nastrój wierszy, ale również poprzez rozmieszczenie na nim tekstu ma dla mnie wymiar symboliczny. Wieczór, pusta ławka pokryta kroplami deszczu, a przy niej zapalona latarnia. Słup oddziela imiona i nazwiska autorów, ale jednocześnie to pomiędzy nimi płonie światło, które rozprasza mrok, nadaje blasku kroplom. Sami przyjrzyjcie się uważnie i pomyślcie, jakie to w Was budzi uczucia i skojarzenia. To dobry wstęp do lektury.

Tomik ma 72 strony. Poza pierwszym wierszem („Klucz”), wszystkie inne ułożone są w pary, naprzemiennie (i podpisane inicjałami): wiersz K. – wiersz T. lub odwrotnie. Ostatnie dwa wiersze nieprzypadkowo również noszą tytuł „Klucz”. Co ciekawe, na blogu układ wierszy jest inny, również „parzysty”, ale bardziej chronologiczny (wiersze były dodawane zazwyczaj w miarę powstawania, choć nie zawsze). W wersji internetowej „Te Kę” rozpoczyna pierwszy i przedostatni wiersz z tomiku, niektóre teksty różnią się pojedynczymi słowami, nie wszystkie mają tytuły. To takie „techniczne” spostrzeżenia, ważniejsza jest zawartość i do niej teraz przejdźmy.

Bardzo ciężko było mi wybrać, które wiersze tu zacytować. Podoba mi się ich tak wiele! Każdy właściwie mógłby posłużyć do dłuższej analizy. Na początek wybrałam jednak „Poezję”:

 

Poezja

 

pytasz skąd we mnie poezja

a ja pokazuję

łóżko stół i jego spracowane ręce chwytające mgłę

pytasz mnie skąd we mnie proza

a ja przysiadam tuż nad snem

i pod zsuniętą kołdrę dobrą noc chowam

pełną zieloności jasnych łąk

K.

 

niewymuszonym słowem

wygładzasz potargany dzień

koronką wersów

zszywasz rozdarte w krzyku powieki

uśmiechasz mnie

drobną chwilą

T.

 

sierpień/wrzesień 2011

 

Poezja Kasi i Tomka (imiona zdrabniam z sympatii, jaką mam dla autorów) wyrasta z życia, pełna jest prostoty i metafor jednocześnie, zwyczajności i  lirycznego piękna. Jej siłą są emocje, tragizm i czułość, bliskość i tęsknota, smutek i uśmiech. Każde z nich z osobna posiada wielki talent (nie tylko do pisania wierszy, ale i opowiadań), można to sprawdzić czytając ich blogi (K. – „Ćwiczenia z pamięci”, T. – „Nieboskłon”), ale gdy zestawimy ich wiersze razem powstanie coś więcej, powstanie „Te Ka”. Przeglądając komentarze na ich wspólnym blogu, widać wyraźnie, jakie wrażenie robią te utwory na czytelnikach. Zachwycają, wzruszają, zostają w pamięci. Ja na pewno zapamiętam te dwa:

 

***

 

Coś ci podać?
Wydajesz się taka smutna,
jakby słońce zatrzasnęło się
po drugiej stronie złego.
Opowiedzieć ci coś?
Na Twoim czole samotność
wbiła stopy w brudy
- gwiżdże pustce ostatnią melodię.
Przytulę Cię,
widziałem jak przez sen drżą ci ręce.
Tak, nie odchodzę nawet nocą.
Pilnuję,
by strach nie rozlał się zbyt szeroko.
Popatrz,
za drzwiami płonie jesień.
Może to ostatni dzień,
kiedy można wyjść w sukience?
Na krótki spacer,
weźmiemy dzieci za ręce.
Dla Ciebie zacznę udawać,
nie trzeba nic więcej.
T.

 

nie przestawaj opowiadać
zamknę cię we wczoraj
nim do widzenia
będzie tylko zaklinaniem czasu
K.

 

listopad 2011

 

Cieszę się, że autorzy zdecydowali się opowiedzieć innym, „co im w duszy gra”. Podzielili się swoim talentem i teraz możemy czytać ich wiersze, nadawać im własny sens. Od momentu, kiedy przeczytałam pierwszy wiersz Kasi i pierwszy wiersz Tomka, wiedziałam, że mają dar przelewania swoich emocji na papier i czułam, że ich utwory warte są poznania i rozpowszechniania. Uważam, że nie powinny się zmarnować i nie mogą zostać zapomniane. Dlatego namawiam Was, żebyście znaleźli chwilkę i poświęcili ją na czytanie dobrej poezji, którą wspólnie stworzyli i wciąż tworzą.

W zbiorze „Te Ka” nie znalazły się najnowsze piękne poetyckie wersy tej pary poetów, które  jednak można podejrzeć na blogu. Tak bardzo mi się podobają, że na zachętę dla innych również jedną parę utworów zacytuję:

 

Schody

 

Uratuj mnie

powtarzasz każdego poranka

każąc opowiadać sobie jutro.

Przysiadam na brzegu łóżka

pozwalając słowom walczyć

czekam aż oswoją w Tobie dzisiaj.

Pytasz

Pogubiłeś metafory?

Zbyt przejęte życiem

odpowiadam,

a ty śmiejesz się z próżności

- moja, Twoja ulubiona wada.

Po tym śmiechu wiem,

że dzień się zaczął

i w Tobie.

T.

 

dzień zaczyna się w twoich oczach

otwieram dłoń i linią życia płyniemy

kruche łódeczki chybotliwe jutrem

w kuchni czajnik wygwizduje

kapitańskie tango

jutro nie istnieje

mówię

zamykasz moją dłoń

K.

 

grudzień 2011

 

Wspaniałe są też: „Mówią” i „Niepamięć”. Niestety nie ma tu miejsca, żeby zamieścić wszystkie moje ulubione wiersze podpisane K. i T. Mam nadzieję, że z każdym tygodniem będzie ich coraz więcej i więcej. I że więcej będzie takich tomików podpisanych ich nazwiskami. A najbardziej bym się ucieszyła, gdyby te wiersze stały sie w końcu tak sławne, jak na to zasługują.



Zakładki:
Moje blogi
Polecane książki:
Klasyka:
Kryminały:
Fantastyka/SF:
Horror/Thriller:
Poezja:
Dla młodzieży:
Dla dzieci:
Czytadła:
Zaproszenie :-)
Akcja - opowiadanie:
Szablon:

Facebook - profil


Skrzynka pocztowa

Napisz e-mail