blog o książkach, które niedawno czytałam i polecam innym przeczytać

Wpisy z tagiem: Jansson

wtorek, 28 lutego 2012

 

W Dolinie Muminków, Tove Jansson

Wydawnictwo: "Nasza księgarnia", 2006

 

To trzecia i zdecydowanie najsłabsza z przeczytanych przeze mnie książek o przygodach Muminków. Pierwsza połowa bardzo mnie wynudziła. Coś ciekawego zaczęło się dziać dopiero w drugiej, kiedy to pojawili się nowi bohaterowie i przede wszystkim wyczekiwana przeze mnie Buka. Jakoś z dzieciństwa nie bardzo kojarzyłam, kim o na jest, za to inni pamiętali ją świetnie. Tak została opisana przez Tove Jansson:

 

„Wtedy – zobaczyli Bukę. Zobaczyli ją wszyscy. Siedziała nieruchoma przed schodami na piaszczystej ścieżce i patrzyła na nich ogromnymi oczami bez wyrazu.

Nie była szczególnie duża i nie wyglądała groźnie. Czuło się jednak, że jest ogromnie złośliwa i że potrafi tak siedzieć i czekać w nieskończoność. I to było straszne.

Nikt nie miał odwagi jej zaatakować. Siedziała przez chwilę, po czym znikła w ciemnościach. Ale w miejscu, w którym siedziała, ziemia okryła się szronem.”

 

Tajemnicza Buka, tak jak intrygujący Topik i Topcia sprawiają, że od tej części historii trudno się oderwać. Chciałam wiedzieć kim są, co ukrywają. Ich zachowanie było nieprzewidywalne i zaskakujące. Takich emocji nie dostarczyła mi niestety długa i nudna historia czarodziejskiego kapelusza opowiedziana na początku tomu (którą znałam już z niedawno obejrzanego, nieciekawego, pierwszego odcinka starej dobranocki o Muminkach). Stąd wysnułam wniosek, że siłą książek Jansson są właśnie nietuzinkowi bohaterowie, którzy co rusz zaprzyjaźniają się z Muminkami (albo stanowią dla nich zagrożenie). Co do samych Muminków, to niewiele się zmieniają w kolejnych opowieściach i stąd pewnie mam już trochę ich przesyt. Czytanie „Lata Muminków” odłożę na bliżej nieokreśloną przyszłość.

Ocena: 4-/6



niedziela, 22 stycznia 2012

 

Kometa nad Doliną Muminków, Tove Jansson

Wydawnictwo: "Nasza księgarnia", 2006

 

Przeczytałam drugi tom przygód Muminków i obejrzałam ekranizację – pierwszy odcinek starej dobranocki. Bardzo się od siebie różnią. Już w dzieciństwie Muminki nie należały do moich ulubionych telewizyjnych bajek. Teraz wiem dlaczego. Nadal nie jestem w stanie oglądać ich z zainteresowaniem. Po kilku minutach bardzo mnie nudzą. Jakby były robione dla bardzo małych dzieci. Wszystko dzieje się tam tak wolno. Wytrzymać nie można. Książka jest zupełnie inna. Wspaniała. Mnóstwo przygód, niebezpieczeństwo, oryginalni bohaterowie. Same zalety.

W tej części Muminek i Ryjek wyruszają w góry by odwiedzić obserwatorium astronomiczne i przyjrzeć się zbliżającej się do Ziemi komecie. Po drodze po raz pierwszy spotykają m. in. Włóczykija, a później też Pannę Migotkę i jej brata Migotka. Momentami bywa bardzo niebezpiecznie. Wydaje się, że świat czeka zagłada, wody wysychają, mieszkańcy masowo opuszczają Dolinę Muminków. Jednak Muminek wciąż wierzy, że jego mama da radę ich wszystkich uratować.

Na zachętę dla wszystkich „dorosłych dzieci” kilka pierwszych akapitów powieści:

 

„Tego samego dnia, w którym Tatuś Muminka ukończył budowę mostu na rzece, mały zwierzaczek Ryjek zrobił wielkie odkrycie. Znalazł całkiem nową ścieżkę. Ginęła w gęstym, ciemnym lesie i Ryjek długo stał, nie mogąc oderwać od niej oczu.

„Trzeba o tym powiedzieć Muminkowi – pomyślał. Będziemy musieli razem ją zbadać, bo sam nie zaryzykuję”. Położył dwie gałęzie na krzyż, żeby oznaczyć to miejsce, i popędził do domu, jak tylko mógł najszybciej.

Dolina, w której mieszkali, była bardzo piękna. Pełno w niej było szczęśliwych małych stworzonek i dużych zielonych drzew. Rzeka płynąca wśród łąk omijała zakolem niebieski dom Muminków, by dalej toczyć swe wody w stronę wciąż nowych okolic, gdzie z pewnością inne małe zwierzątka zastanawiały się, skąd też ona przypływa.

„Dziwna rzecz z tymi rzekami i drogami – pomyślał Ryjek. – Widzi się je, jak pędzą w nieznane, i nagle nabiera się ochoty, żeby pobiec za nimi i zobaczyć, gdzie się kończą…”

Kiedy Ryjek dotarł do domu, zobaczył, że Muminek zawieszał huśtawkę w ogrodzie.

– Hej! – powiedział Ryjek. – Odkryłem nową ciekawą ścieżkę. Wygląda niebezpiecznie.

– Ale jak niebezpiecznie? – spytał Muminek.

– Powiedziałbym, że niezwykle niebezpiecznie – odparł poważnie mały zwierzaczek.

– W takim razie musimy wziąć ze sobą kanapki i sok – postanowił Muminek.”

 

Taki długi ten fragment zamieszczam, bo wszystko w nim jest. I idylliczny obraz Doliny Muminków i charakter bohaterów tylko czekających na nowe i koniecznie niebezpieczne przygody i refleksja nad rzekami i drogami. Czytając książkę, zastanawiałam się, na ile Muminek i Ryjek to w tej bajce „dzieci”. Ile mogą mieć lat? Dlaczego rodzice pozwalają im na samotne wędrówki? Może to nastolatki? W tej części Muminek przeżywa pierwsze zauroczenie Panną Migotką, później wszyscy razem idą na tańce („dancing”). A Włóczykij? Dziecko czy dorosły? Został opisany jako: „obieżyświat w zniszczonym kapeluszu, z fajką w ustach”, wybiera jednak to młode towarzystwo i traktuje ich na równi z sobą. Wszyscy zdają się wolni i samodzielni, choć momentami trochę naiwni i nieporadni. Jakby ich wiek nie miał żadnego znaczenia. Ale przecież jest jeszcze Mama i Tatuś Muminka. To oni są oparciem, to do nich zawsze można wrócić, oni będą widzieli, co robić, gdy światu zagraża kometa. Mama Muminka upiecze wielki tort, a potem wszyscy przeniosą się do groty znalezionej przez Ryjka na uroczysty obiad.

Nie wiem, czy pozostałe książki Tove Jansson pisane są według podobnego schematu: wędrówka bohaterów, poznawanie nowych przyjaciół, powrót do domu, ale mam nadzieję, że są tak samo ciekawe.

Ocena: 5/6

 

środa, 18 stycznia 2012

 

Małe trolle i duża powódź, Tove Jansson

Wydawnictwo: "Nasza księgarnia", 2006

 

To krótkie opowiadanie czytałam miesiąc temu i przedwczoraj drugi raz. Przeczytanie zajmuje 20 minut. A jednak tekst zostaje w pamięci i mimo że pisany dla dzieci, wart jest poznania przez dorosłych. Dlaczego? To sztuka na ok. 70 malutkich stronach (bogato ilustrowanych) zawrzeć tyle przygód i niezwykłych postaci. Ale nie tylko niesamowity świat przedstawiony wyróżnia tę książkę. Ma ona jeszcze od pierwszych stron dziwny nastrój smutku, poszukiwania, tajemnicy, zagrożenia.

W atmosferę opowiadania wprowadza przedmowa autorki:

 

„Była zima 1939 roku, czas wojny. Praca stała w miejscu; miało się uczucie, że każda próba stworzenia obrazu rzeczywistości jest całkowicie niepotrzebna.

Może więc nic dziwnego, że nagle ogarnęła mnie chęć napisania czegoś, co zaczynałoby się od „Był sobie kiedyś”. Dalszy ciąg musiał oczywiście być bajką, tego nie dało się uniknąć, ale zrezygnowałam z książąt, księżniczek i małych dzieci, wybierając na ich miejsce gniewną figurkę, którą sygnowałam rysunki satyryczne i którą nazwałam Muminkiem.”

 

Jak dobrze, że fińska pisarka wpadła na ten pomysł! Któż z nas nie zna Muminków? Jako dziecko oglądałam ekranizacje książek Tove Jansson (leciały jako dobranocki), ale ich nie czytałam. Teraz bardzo żałuję. Przypomniała mi o nich jedna z blogerek.

http://porzadekalfabetyczny.blox.pl/2011/12/tak-naprawde-przeczytalam-w-zyciu-jedna-ksiazke.html

Później widziałam na blogach jeszcze nie raz wspomnienie o tym cyklu. Należy on bez wątpienia do klasyki światowej literatury dziecięcej. Został napisany w 1939 roku, opublikowany w 1945, a w Polsce dopiero w 1995 roku. A ja od czasów studiów (mieliśmy zajęcia z „Literatury dla dzieci i młodzieży”) bardzo lubię sięgać po książki pisane dla dzieci, których nie czytałam w dzieciństwie. Dzięki temu dostrzegam rzeczy, które zazwyczaj umykają młodszym czytelnikom. Tak jest też z Muminkami, można je odczytywać symbolicznie.

„Małe trolle i duża powódź” to historia mamy i dziecka, którzy wyruszają w podróż, wkraczają „w ciemny las”, by odnaleźć bezpieczny, nowy dom. Ojciec jest nieobecny, odszedł w niejasnych okolicznościach. Spotkany po drodze Zwierzaczek (w drugiej części zwany Ryjkiem) zgubił się i dlatego czuje się przygnębiony i samotny. Przyłącza się więc do Muminków i dalej idą razem. Później ich przewodniczką zostaje dziewczyna o jasnoniebieskich włosach – Tulippa. Nie będę tutaj opowiadać wszystkich ich przygód, ani wielkiej powodzi, ani odnalezienia ojca i szczęśliwego końca. Dodam tylko, że z powodu sytuacji, w której się znaleźli, bohaterowie nieraz płaczą czy czują smutek, jednak idą dalej i pomagają sobie nawzajem.

Ta historia bardzo mnie oczarowała. Mam już na półce tom drugi przygód Muminków – „Kometa nad Doliną Muminków”. Całe szczęście, że jest grubszy od pierwszego. I że po nim jest jeszcze siedem kolejnych części.

Ocena: 5+/6

 

PS Poszukałam dobranocki na necie i oto możemy sobie obejrzeć pierwszy odcinek Muminków i trochę powspominać dzieciństwo:


http://www.kreskoweczki.pl/kreskowka/44674/muminki_01-wiosna-w-dolinie-muminkow/


W tym serwisie znajdują się wszystkie 104 odcinki serii, dostępne online i za darmo.

 

Zakładki:
Moje blogi
Polecane książki:
Klasyka:
Kryminały:
Fantastyka/SF:
Horror/Thriller:
Poezja:
Dla młodzieży:
Dla dzieci:
Czytadła:
Zaproszenie :-)
Akcja - opowiadanie:
Szablon:

Facebook - profil


Skrzynka pocztowa

Napisz e-mail