Wpisy z tagiem: Gucewicz
środa, 14 grudnia 2011
Wydawnictwo: Muza SA, 2010
Autobiografia mojej ulubionej współczesnej poetki to świetna książka. Nieważne, ile w niej fikcji, a ile prawdy. Czyta się wspaniale, nie sposób się oderwać. Pozornie to kilkanaście historii o różnych związkach autorki z mężczyznami (opartych raczej wyłącznie na pożądaniu), a tak naprawdę opowieść o tym jednym, jedynym, najważniejszym, zwanym pieszczotliwie – Lu, który pojawił się już w dzieciństwie i który będzie się pojawiał i znikał w najmniej spodziewanych momentach w ciągu całego jej życia. Tematem jest więc tak literacka i nieprawdopodobna miłość, że aż chce się wierzyć, że wydarzyła się naprawdę. Krystyna Gucewicz posługuje się prozą tak sprawnie jak liryką. Pisze pięknie, lekko, żartobliwie i głęboko zarazem. Można by cytować wiele fragmentów, by to udowodnić. Najważniejszy jednak jest wstęp (zatytułowany Zamiast wstępu). Jaki był cel napisania „Zaczekaj na koniec deszczu”? Oddaję głos autorce:
Szybko mijają lata: dzieciństwo, szkoła, praca, dorosłe życie. Przyjaciele zawsze są blisko niej. Zawsze jest też jakiś mężczyzna. Zawsze to nie ten, nie Lu. On również ma kobiety, żony, swoje wzloty i upadki. Traktuje ją jak przyjaciółkę, której można opowiedzieć wszystko, która zrozumie nawet to, czego on sam nie jest w stanie pojąć. Przechodzą przez wszystkie wydarzenia w swoim życiu osobno, a łączy ich dopiero jego śmiertelna choroba, wtedy gdy zdawałoby się, że jest już za późno na miłość. Poetka opiekuje się chorym, pisze dla niego wiersze. On boi się, że nie zdąży ich przeczytać. I wśród tej całej walki o zdrowie, ona odkrywa, że go kocha:
Książka Zaczekaj na koniec deszczu to nie jest zwykła autobiografia, choć znajdziemy w niej szczegóły z życia autorki i z historii Polski (dużo miejsca poświeciła ona okresowi PRL-u i najważniejszym wydarzeniom politycznym), wiele autentycznych fotografii z jej prywatnego archiwum, to przede wszystkim urzeknie nas forma w jakiej Gucewicz ujęła swoje życie. Nie ma w nim przypadków, a wydarzeniami rządzi przeznaczenie. Wszystko na końcu układa się w logiczną całość i ma sens, a tym sensem jest miłość. Ocena: 5+/6
czwartek, 01 grudnia 2011
Wydawnictwo: Muza SA, 2011
Jak napisać o tomiku wierszy ulubionej współczesnej poetki? Szczególnie, że ten tomik dużo gorszy od poprzednich? I proszę mnie źle nie zrozumieć – jest dobry, ale w porównaniu z Kocham cię czy Przytul mnie wypada słabo. Tak bardzo chciałam „mieć” Nagie wiersze, czytałam wiele pochlebnych recenzji, pojedyncze utwory zamieszczone na różnych blogach i nie mogłam się doczekać całości. W końcu dostałam na urodziny wybrany przez siebie prezent. Osoby, które chwalą Krystynę Gucewicz za ten zbiór raczej nie mogły czytać poprzednich. Co prawda styl został ten sam: lekki, ironiczny, momentami poważny, a czasami zabawny, ale mniej w tych wierszach radości, miłości i szczęścia. To przykładowy „lekki wierszyk”, smutno-żartobliwy:
Okładka z nagą kobietą nie pasuje do treści, w środku typowych „erotyków” jak na lekarstwo. Pojawiają się jedynie jako echo tego, co było wcześniej. Jeden wiersz powtórzony z wcześniejszego tomiku, o tytule – Halucynacje. Jednak nadal jest to liryka bardzo kobieca, a przy tym filozoficzna z pytaniami o sens i sposób życia. Właściwie to chciałabym Wam napisać o cudownych, wspaniałych i niezwykłych wierszach Krystyny Gucewicz z poprzednich tomików. To je powinnam tu umieścić dla tych, którzy tej poezji jeszcze nie znają. Mam wśród nich tyle ulubionych, że pewnie nie zmieściłyby się w jednym wpisie. Musiałabym przepisać z kilkadziesiąt utworów. To niewykonalne, więc wybrałam kilka z Nagich wierszy. Ciężko było się zdecydować. Usiadłam i przeczytałam je uważnie, pozaznaczałam odpowiednie fragmenty i ostatecznie doceniłam te teksty. Po którymś kolejnym czytaniu, już bez tak wysokich oczekiwań, już ze świadomością, że są inne od znanej mi wcześniej twórczości tej poetki, udało mi się dostrzec ich smutny urok. Uwierzcie mi, że warto poznać ich więcej i że napisała je najzdolniejsza z współcześnie piszących wiersze pań. Urodzona w 1947 roku swój pierwszy zbiór poezji wydała w 2003 (Z miłości), czyli w wieku 56 lat! Mam w domu cztery tomiki jej poezji plus jeden wyjątkowy audiobook, od którego zaczęła się moja przygoda z tą pisarką. Wiersze o miłości przy akompaniamencie muzyki recytują: Wojciech Malajkat, Zbigniew Zamachowski, Ewa Ziętek i Krystyna Czubówna. Bardzo polecam! Powinny się spodobać nawet tym, którzy mówią, że poezji nie lubią i nie rozumieją.
http://pisze-wiersze.pl/forum/viewtopic.php?t=387
|
Archiwum
Zakładki:
Moje blogi
Polecane książki:
Klasyka:
Kryminały:
Fantastyka/SF:
Horror/Thriller:
Poezja:
Dla młodzieży:
Dla dzieci:
Czytadła:
Zaproszenie :-)
Akcja - opowiadanie:
Szablon:
Tagi
Facebook - profil
Skrzynka pocztowa
Ostatnio przeczytane:
Jane Austen Arthur Conan Doyle Danuta Wałęsa Andrzej Pilipiuk Suzanne Collins Ursula Le Guin Jarosław Grzędowicz Andrzej Pilipiuk Jarosław Grzędowicz Siergiej Łukjanienko Antonina Kostrzewa Maciej Bennewicz Andrzej Pilipiuk Andrzej Pilipiuk Tove Jansson Małgorzata Warda Andrzej Mestwin |