blog o książkach, które niedawno czytałam i polecam innym przeczytać
Blog > Komentarze do wpisu

Małgorzata Warda, Nikt nie widział, nikt nie słyszał…

 

Nikt nie widział, nikt nie slyszał..., Małgorzata Warda

Wydawnictwo: Świat Książki, 2010

 

Tę książkę polecała na początku roku na swoim blogu bookfa. Bardzo się cieszę, że przeczytałam jej świetną recenzję i poznałam nową utalentowaną polską pisarkę. Ostatnio wśród moich lektur brakowało mi dobrej polskiej literatury obyczajowej. I oto mam teraz w planach przeczytanie pozostałych powieści Małgorzaty Wardy: „Ominąć Paryż” (2006), „Czarodziejka” (2006), „Środek lata” (2007), „Nie ma powodu, by płakać” (2008), „Dziewczynka, która widziała zbyt wiele” (2012). Sporo tego, ale mam nadzieję, że się nie zawiodę.

Tematyka „Nikt nie widział, nikt nie słyszał…” – zaginięcia dzieci –  wydała mi się bardzo aktualna, w kontekście poszukiwań małej Madzi z Sosnowca i rodzinnej tragedii, którą tak nagłośniły media. Spodziewałam się książki bardzo emocjonalnej i trudnej w odbiorze. Zaskoczyły mnie pierwsze rozdziały opisujące dzieciństwo Sary i Leny, a potem dorastanie dwóch kobiet: Leny w Polsce i Agnieszki we Francji. Moja uwaga skupiała się głównie na warstwie psychologicznej, bardzo interesujących portretach młodych kobiet. Temat dzieci wraca w połowie książki. Wtedy też akcja nabiera tempa. Pojawia się nowy wątek, odnaleziona po latach porwana i przetrzymywana przez psychopatę dziewczyna – Monika, której udało się uciec jest najbardziej tajemniczą z bohaterek powieści. Wszystkie trzy jednak coś łączy: trauma z dzieciństwa, problemy ze znalezieniem własnego miejsca w dorosłym życiu. Każdej przydałaby się pomoc dobrego psychologa czy psychoterapeuty. Trochę zabrakło mi dla kontrastu choć jednej postaci kobiecej, która nie byłaby emocjonalnie rozchwiana, wręcz na granicy depresji.

Książka na dobre wciągnęła mnie, gdy zamieniła się trochę w powieść "detektywistyczną". Bardzo chciałam się dowiedzieć, czy któraś z bohaterek jest zaginioną Sarą i tego, co się naprawdę z nią stało. Zakończenie bardzo mnie zaskoczyło, ale jest jednym z najmocniejszych punktów powieści. Doskonale pasuje do jej przesłania, które można by ująć – „Zniknięcie dziecka zmienia życie jego bliskich na zawsze. Nawet wtedy, gdy dziecko po latach się odnajdzie (żywe lub martwe)”. W powieści są na poparcie tej tezy aż trzy dowody: historia Leny, Agnieszki i Moniki. To refleksje tej pierwszej:

 

„I to jest ten moment, kiedy moja nadzieja gaśnie. Uświadamiam sobie, że nigdy nie uda nam się zostawić tego mieszkania, wsiąść do pociągu i po prostu jechać przed siebie. To się nie uda, ponieważ Sara, jak balon przytroczony do bagażnika, jechałaby wszędzie z nami. Zamiast uciekać od przeszłości, my z każdym obrotem kół zbliżalibyśmy się do niej, aż w którymś momencie nasz samochód zjechałby na znajomą drogę, po której w zimie jeżdżą tylko ratraki, po jej prawej stronie widzielibyśmy osadzone między górami miasteczko, a przed nami byłaby chata, w której czas zatrzymał się i na której progu czekałaby na nas mała czarnowłosa dziewczynka.

Zaczynam płakać. Bez włosów jestem naga, więc osłaniam się łokciami. Wśród łez, w żalu łatwiej przychodzą mi słowa, których inaczej nigdy bym nie wypowiedziała. Mówię więc ojcu:

– Nie potrafię dłużej tak żyć. Drepczemy w miejscu, cofamy się wciąż do tamtego września. Nie mogę tak dalej. Nie chcę przeżyć życia tak, jakbym oglądała je z boku.”

 

Warda nie opisała, jak wyjść z trudnej życiowej sytuacji, ale za to świetnie ukazała pełny obraz życia Leny i Agnieszki, a nie tylko to, co związane z zaginięciem Sary. Umiejętnie splotła wszystkie wątki, przeszłość i teraźniejszość.

Dziwi mnie tylko jedno – że tak szybko zapominam tę powieść. Zostaje mi jedynie pozytywne wrażenie z lektury (długo będę też pamiętać okładkę). Może dlatego, że niektóre motywy mniej mnie interesowały, może dlatego że raczej nie utożsamiałam się z bohaterkami. Było też coś w stylu autorki, co nie do końca mi odpowiadało (najgorzej czytało mi się pierwszy rozdział, umieściłabym go gdzieś później, może jako drugi?). Myślę, że potrzebuję przeczytać inne jej książki, żeby umieć to dokładniej nazwać i określić.

Mam też prośbę, jeżeli znacie inne dobre polskie pisarki z gatunku literatury obyczajowej, to podzielcie się ze mną ich nazwiskami i tytułami najlepszych książek.

Ocena: 5/6



PS Najnowszy wywiad z Małgorzatą Wardą można przeczytać tutaj:

http://pisanyinaczej.blogspot.com/2012/02/wywiad-z-maorzata-warda.html

 

wtorek, 21 lutego 2012, felicja79







TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Mocny akcent na koniec roku z LostInTheLibrary
Małgorzata Warda Nikt nie widział, nikt nie słyszał...   Ś wiat książki, 2011, stron 397   Powieść gdyńskiej autorki Małgorzaty Wardy, była ostatnią jaką przeczytałam w ubiegłym roku. Zbiegiem okoliczności, czytałam ją własnie w miejscu gdzie ... »
Wysłany 2012/02/21 21:58:53
Nikt nie widział, nikt nie słyszał - Małgorzata Warda z młoda pisarka czyta
Bardzo lubię, kiedy przy czytaniu książki polskiej autorki odczuwam taką pozytywną zazdrość, przez głowę przebiega myśl o, też chciałabym tak umieć! . Rzadko się to zdarza, dlatego tym bardziej cieszy.  Podobno to książka z pogranicza kryminału, ... »
Wysłany 2012/02/21 22:11:01
Komentarze
2012/02/21 21:16:15
Kochana, oczywiście, ja się zabieram niebawem za Kalicińską, o której wiele się swego czasu mówiło. A ta książka mnie także intryguje! :)
-
2012/02/21 21:56:42
No to masz podobnie jak ja. Szczególów też nie pamiętam, ale jak to wczesniej określiłam, wpadłam w stan hibernacji emocjonalnej i dalej w nim trwam. Autorka otworzyła we mnie jakąś klapkę dając nadzieję na happy end i potem zderzając mnie (czyli czytelnika) z brutalną rzeczywistością takich sytuacji.
-
2012/02/21 22:24:00
O! Czytałam tę książkę, dokłanie rok temu, po powrocie z Bloga Roku. A dziś kupiłam sobie tej samej autorki powieść "Dziewczynka, która widziała zbyt wiele".
Dobrze mówią o Fryczkowskiej, ale ja nic nie czytałam.
Kalicińska dla mnie poległa, lepsza, dużo lepsza jest Małgorzata Gutowska-Adamczyk w te materii.
Natomiast osobiście polecam Grażynę Plebanek. W całości.
I wybrane pozycje Antoniny Kozłowskiej (byłej blogerki).
Anna Janko "Dzieczynka z zapałkami" też jest rewelacyjna. No i Drotkiewicz, Syrwid, Chutnik.
-
2012/02/22 12:39:59
Bardzo, ale to bardzo chciałabym przeczytać coś pani Małgosi. Słyszałam, że pisze mądrze i poruszająco, o czym świadczy Twoja recenzja. Zdradzę tak po cichu, że pani Małgosia zbiera materiały do kolejnej powieści, ale tym razem zaprasza do niej czytelników. Ostatnio na FB otrzymałam od niej zaproszenie, w którym prosiła o opowiedzenie o miłości swojego życia. Chciała poznać wzruszające historie miłosne z życia swoich czytelników, aby potem móc o tym napisać w powieści :-) Być może ktoś z czytelników chce podzielić się swoją historią z panią Małgosią. Podaję link: warda.bloog.pl/id,330847292,title,POTRZEBNA-MI-WASZA-POMOC-PRZY-PISANIU-NOWEJ-POWIESCI-,index.html?ticaid=6df75
-
2012/02/22 15:12:33
Nie mogę dostać nigdzie tej książki, a tak bym chciała przeczytać...
-
2012/02/22 19:28:34
ja czytałam Czarodziejkę i coś jeszcze, ale już tytułu nie pamiętam. wspomnienia z lektury mam bardzo przyjemne. polecam jak najbardziej. za tą też sama się rozejrzę, może u mnie też jest? :)
-
2012/02/22 21:39:55
Bardzo zachęcająca recenzja. Tematyka wzbudzająca burze emocji, coś zdecydowanie dla mnie. ;)
Ja również złakniona jestem dobrej polskiej obyczajówki, dlatego co do nazwisk autorek raczej Ci nie pomogę. Z naszych rodzimych autorów najlepiej znam się na fantastyce. ;)
-
2012/02/23 18:51:26
@avo_lusion
Bardzo Ci polecam "Nikt nie widział, nikt nie słyszał" :-). A Kalicińską już czytałam, trylogię nad rozlewiskiem. Pierwszy tom "Dom nad rozlewiskiem" raczej slaby mimo obiecującego początku, kontynuacja "Miłość nad rozlewiskiem" za to bardzo mi się podobała (bardziej oryginalna), a tej trzeciej "Powroty nad rozlewiskiem" to już prawie nie pamiętam.
-
2012/02/23 18:53:11
@bookfa
Ja się na koniec książki popłakałam :-). Mam młodszą siostrę, jak pomyślałam, że mogłoby jej się coś stać... Całe szczęście cała książka wcale nie była "płaczliwa" i dobrze się ja czytało :-).
-
2012/02/23 19:01:45
@f_jak_frustratka
Też bym chciała przeczytać tę najnowszą powieść Wardy. Mam nadzieję, że o niej napiszesz, jak już przeczytasz :-). O Kalicińskiej pisałam w komentarzu powyżej do avo_lusion, a Gutowska Adamczyk nie dla mnie. Próbowałam czytać "Cukiernię pod Amorem", ale chyba jestem jedyną osobą, której ta powieść się nie spodobała. Z trudem doczytałam do 50. strony i dałam sobie spokój.
O Fryczkowskiej też tylko czytałam na blogach, będę musiała sprawdzić, czy mi też się spodoba. Grażyny Plebanek nie czytałam, powinnam spróbować. Antoninę Kozłowską mam w planach. Podsunęłam sąsiadce "Czerwony rower" i bardzo jej się podobał (nawet zamierza po następne sięgnąć).
Nazwiska Janko, Drotkiewicz, Syrwid i Chutnik nic mi nie mówią. Poszukam w Wikipedii i katalogu biblioteki.
Bardzo dziękuję za tak pomocny komentarz! :-).
-
2012/02/23 19:05:02
@krainaczytania
Czytałam o tej propozycji pisarki. Trochę mnie ona zdziwiła, ale jestem ciekawa, co z tego wyniknie. I chętnie przeczytałabym powieść ze wzruszającą historią miłosną :-).
-
2012/02/23 19:09:27
@bibliotekarkaczyta
U mnie akurat z tą powieścią nie ma problemu. Gorzej z debiutancką "Dłonie" i z najnowszą "Dziewczynka, która widziała zbyt wiele", ich nie ma w żadnej bibliotece. Tę nową pewnie zakupią, ale najstarszą wątpię.
-
2012/02/23 19:11:31
@polonisty
Dochodzę do wniosku, że ta pisarka jest ogólnie lubiana. Chyba się jeszcze nie spotkałam z nieprzychylną recenzją "Nikt nie widział, nikt nie słyszał" :-).
-
2012/02/23 19:14:27
@Nika
Mnie też bardziej ciągnie do polskiej fantastyki. Dziś wypożyczyłam pierwszą książkę Andrzeja Pilipiuka "Kroniki Jakuba Wędrowycza". Już przeczytałam pierwsze opowiadania i bardzo mi się spodobało. Ale skoro jest dobra polska powieść fantastyczna, to musi być i dobra polska powieść obyczajowa, prawda? :-) "Nikt nie widział, nikt nie słyszał" jest tego najlepszym przykładem, polecam :-).
-
2012/02/24 21:33:49
Pewnie ciekawa, ale ciezka emocjonalnie powiesc, na razie nie udzwigne, na szczescie nie mam!
Pozdrawiam:)
-
2012/02/25 18:30:47
@sad.a.5
Ja na razie omijam ciężkie emocjonalnie powieści. Ta jest naprawdę ciekawa i o dziwo mimo ciężkiego tematu czyta się ją lekko, trochę jak kryminał. Jedynie zakończenie bardzo mnie poruszyło. Może kiedyś się skusisz :-).
Pozdrawiam serdecznie!

Facebook - profil


Skrzynka pocztowa

Napisz e-mail