blog o książkach, które niedawno czytałam i polecam innym przeczytać
Blog > Komentarze do wpisu

Spotkanie z Zygmuntem Miłoszewskim

 
Zygmunt Miłoszewski

Zygmunt Miłoszewski / fot. Felicja

 

Wahałam się, czy iść. Dobrze, że poszłam. Powieść „Uwikłanie” wzbudziła we mnie mieszane uczucia, ale jej autor – Zygmunt Miłoszewski okazał się inteligentnym, zabawnym i sympatycznym człowiekiem. 26 stycznia 2012 roku w bibliotece w Gdańsku mogłam poznać bliżej jego poglądy na literaturę, sztukę i media. Zrobiłam bardzo dużo notatek, prawie jak na studiach.

Spotkanie z pisarzem odbyło się w czytelni. Spodziewałam się tłumów, było raczej kameralnie (może 30-40 osób). Zygmunt Miłoszewski pojawił się na miejscu dużo wcześniej niż większość czytelników. Można było obserwować jego rozmowy z paniami bibliotekarkami prowadzone na zapleczu przy uchylonych drzwiach. Wyglądał trochę inaczej niż się spodziewałam, czy widziałam wcześniej na zdjęciach. Wysoki, szczupły, młody (wciąż ma w sobie coś z chłopca), uśmiechnięty, trochę nieśmiały. Już na samym początku, zaraz po przywitaniu się, poprosił o zadawanie pytań, włączanie się w dyskusję. Rozmowę poprowadziła dobrze przygotowana pani, która zadawała wcześniej starannie przygotowane pytania (choć zadawała je może zbyt rozwlekle). Miłoszewski przez cały czas miał dobry kontakt z publicznością, żartował, gestykulował, nawiązywał kontakt wzrokowy.

Pierwsze pytanie dotyczyło powieści „Ziarno prawdy” i przyczyn przeprowadzki jej głównego bohatera, Teodora Szackiego, z Warszawy do Sandomierza. Pisarz uzasadniał ją potrzebą zmian („Nikt z nas nie je codziennie kotleta schabowego”). Według niego serie kryminałów miejskich idą po najmniejszej linii oporu. Dla dobra czytelników i własnego chciał jak najwięcej w trylogii o Szackim pozmieniać. Nowe miejsce, to nowi bohaterowie, szefowie, koledzy z pracy. Wszystko nowe, poza prokuratorem, który też się jednak zmienia wewnętrznie. Drugie pytanie było podobne – co pogna Szackiego w kolejnej części, trzeciej już (i jak zaznaczył twórca – ostatniej), do Olsztyna. Odpowiedź, która padła żartem to – „Wola autora”. Później rozwinął ją o przyczyny prywatne, Szacki „namieszał tak w Sandomierzu, że musiał się wynieść”. Jednak autor zdawał sobie sprawę, że wszyscy będą się dopatrywali tu wątków autobiograficznych (Miłoszewski mieszka obecnie w Olsztynie z żoną, w Sandomierzu jest persona non grata). Przy okazji odpowiedzi na to pytanie można się było dowiedzieć, co pisarz sądzi o życiu w wielkim i małym mieście („Każdy obywatel metropolii jest skazany na bezdomność”, „Przyjezdny nie stanie się pełnoprawnym członkiem społeczeństwa małego miasteczka”). Ta część jego wywodów o poszukiwaniu własnej tożsamości i korzeni była bardzo ciekawa.

Kolejne pytanie rozwijało ten wątek. Pani prowadząca spotkanie zapytała, co jest ciekawego w Sandomierzu dla literata. Miłoszewski  określił je jako jedno z najpiękniejszych miast w Polsce, choć z wyglądu „niepolskie” (przepraszał za taki komplement). Według niego Sandomierz ma kilka wymiarów: jest Sandomierz powiatowy, śliczny, ale też Sandomierz niesłuszny, niepewny, pełen różnych starych mniejszych i większych tajemnic. Z uśmiechem dodał, że to miasto „ojca Mateusza”, czyli miejsce nieprzeliczonych morderstw. Opowiadał też trochę o wątkach polsko-żydowskich, pogromach Żydów w Sandomierzu. Powiedział, że w XVIII wieku to miasto było stolicą polskiego antysemityzmu.

Następnie pisarz został zapytany o temat manipulacji, czy będzie do niego wracał. Odpowiedział: „Literatura to jest manipulacja. Gra z czytelnikiem w kotka i myszkę”. Przy tym pytaniu chyba nie do końca był zadowolony ze swojej odpowiedzi, bo jeszcze dwukrotnie nawiązywał do tego wątku, opowiadając o swoich doświadczeniach pracy w mediach (m. in. był felietonistą Newsweeka). Mówił o tym, że łatwo manipulować mediami, że nie trzeba niczego wielkiego, żeby wzniecić histerię w mediach. Trochę starał się przerazić swoją wizją prasy i telewizji – „Nie macie Państwo pojęcia. To, co sobie wyobrażacie, pomnóżcie razy trzy.”, „Media nie opierają się na prawdzie, lecz na tezach, które same wymyślają.”, „Jeśli fakty nie pasują do tezy, to gorzej dla faktów.”

Najbardziej zaskakująca jednak była odpowiedź na następne pytanie – czy najbardziej w pisaniu interesują go relacje między ludźmi. Miłoszewski odpowiedział, że nie. Są potrzebne w powieści, ale nie są celem. Dla niego liczy się jedynie efekt, czytelnik ma być zaciekawiony fabułą i zastanawiać się, co będzie na następnej stronie. Wydaje mi się to dość kontrowersyjne podejście, jak na pisarza (nawet jak na twórcę kryminałów).

Potem pytania były już mniej ciekawe. O czas powieściowy, czy mają znaczenie informacje o tym, co działo się danego dnia w kraju umieszczone przed rozdziałami. Miłoszewski odpowiedział, że chciał, żeby powieść była jak najbardziej realistyczna, przedstawiała prawdziwy świat, żeby łatwiej było uwierzyć, że to wszystko działo się naprawdę. Zapytany o horror, czy lubi ten gatunek, odparł, że miał wrażenie, że się za bardzo wzoruje na Kingu i uważa przygodę z powieścią grozy za zamkniętą. Przy pytaniu o powieść przygodową zażartował, że wywiady powinny mieć terminy przydatności do spożycia, bo często mu przytacza się jego własne słowa, które już są nieaktualne. Dodał też, że czuje się zmęczony tematyką kryminalną, mroczną (czuje się jak przybudówka do TVN24), bo to nie jest życie. Na pytanie, jaki typ mordercy najbardziej go interesuje, zaskoczył stwierdzeniem, że nie lubi seryjnych morderców („Najnudniejszy morderca, to seryjny morderca.”). Jego zdaniem taki typ zbrodniarza zwalnia autora z szukania motywacji dla popełnionych zbrodni („Fajnie, jak morderca ma motywację.”). Pisarz uważa, że morderca powinien być zwykłym człowiekiem.

Jak widać pytania w drugiej części wywiadu nie bardzo się z sobą łączyły. Prowadząca zapytała jeszcze, dlaczego głównym bohaterem powieści Miłoszewskiego jest prokurator. Odpowiedź: pomysł powstał z poszukiwania jakiejś nowej jakości dla czytelnika. Ostatnie pytanie dotyczyło hobby pisarza – gier komputerowych. Odpowiedź była bardzo ciekawa. „Interesuje mnie fikcja w każdej postaci. Nie słucham muzyki. Muzyka mnie nudzi. Interesuje mnie tylko sztuka, która jest sztuką narracyjną. Gry zmieniają się. To przyszłość opowiadania historii.” Dodał do tego jeszcze, że dziś seriale telewizyjne są ciekawsze niż kino.

Niestety na sam koniec pani, która prowadziła spotkanie zadała pytanie dodatkowe, uzupełniające, odwołując się do tego, co wcześniej powiedział pisarz, zapytała, czym zajmuje się zawodowo, skoro już nie jest felietonistą Newsweeka. Jak można się pytać znanego pisarza, czym zajmuje się zawodowo? Trochę mi się zrobiło wstyd za tą panią. I przykro, że Miłoszewski musiał odpowiedzieć, że zawodowo pisze książki i flirtuje z przemysłem filmowym i telewizyjnym. Wydało mi się oczywiste, że zarabia na swoich książkach tyle, że nie musi już dorabiać niczym więcej.

Po części oficjalnej, pytania mogli zadawać czytelnicy. Były one bardzo urozmaicone (przytoczę tylko kilka). Nie wszyscy czytali powieści Miłoszewskiego, więc niektóre były bardzo ogólne. Np. o początki pisania, wskazówki dla początkujących pisarzy, o sposób pisania. Odpowiedzi: „Zostałem pisarzem, dlatego że nie chciałem chodzić do biura”, „Nie wierzę, że można się nauczyć pisania na kursach, jedynie przez czytanie dobrej literatury”, „Coś takiego jak wena nie istnieje”. Mnie szczególnie zainteresowały dwa pytania. O postać Teodora Szackiego, czy jego zmiana w drugiej powieści jest wiarygodna. Miłoszewski odpowiedział, że tak, że często wokół siebie obserwuje taki schemat, że mężczyzna opuszcza żonę dla młodszej kobiety. Przy okazji określił swojego bohatera jako niezbyt sympatycznego i niezbyt kryształowego w sferze prywatnej. Drugie pytanie, które mnie zainteresowało dotyczyło ekranizacji „Uwikłania” (dla mnie film jest tak nudny, że nie sposób go oglądać). Miłoszewski szczerze przyznał, że film mu się nie podobał, ale też nie miał na niego żadnego wpływu. Podpisał złe umowy. Nie ma pretensji o zmianę płci prokuratora, czy o zmianę miejsca z Warszawy na Kraków, ale o zmianę fabuły na taką, która nie ma sensu, o to, że film jest niechlujny. Według niego jedyne, co się udało, to wyeksponowanie wątku IPN-u.

Spotkanie trwało około dwóch godzin. Niektóre z poglądów autora były dość kontrowersyjne (np. te tyczące niewiarygodności i upolitycznienia mediów, manipulacji odbiorcami), ale on sam wydaje mi się teraz bardzo barwną postacią, człowiekiem, który nie boi się mówić, co myśli i narażać się władzom powiatowym, czy medialnym. Cieszę się, że mogłam go choć trochę poznać. Jestem też ciekawa, w jakim kierunku pójdzie jego twórczość. Wydaje mi się, że on wciąż się zmienia i ona się będzie zmieniała razem z nim.


PS W komentarzach dodałam pominięte w tekście pytania czytelników i odpowiedzi pisarza. Są w nich rownież linki do filmików na YouTube ze spotkania Zygmunta Miłoszewskiego z czytelnikami w Sandomierzu:


www.youtube.com/watch?v=aNY3aBrJ2SA

www.youtube.com/watch?v=_5fe5OdcBxQ


 

sobota, 28 stycznia 2012, felicja79







TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2012/01/28 22:05:01
Wbrew pozorom, pytanie o to, co pisarz robi zawodowo, nie jest takie bez sensu, jakby się wydawało :) Może akurat ten autor osiągnął już próg, za którym można żyć wyłącznie z pisania, ale to w Polsce nie jest wcale takie oczywiste.
-
2012/01/28 22:05:39
Dziekuje za fenomenalne sprawozdanie ze spotkania! Ucieszyl mnie fakt, ze jego wywiady powinny miec date waznosci bo sa po jakims czasie nieaktualne :)
Czy moze wiesz czemu autor jest persona non grata w Sandomierzu?
-
2012/01/28 22:11:30
@mdl2
Wiem, że niewielu pisarzy w Polsce może "wyżyć" z pisania. Niestety, to smutne. Jednak Miłoszewski ostatnio jest bardzo znany i zekranizowano jego powieść, więc wydało mi się, że już nie wypada go o takie rzeczy pytać. A może po prostu forma tego pytania mnie zaskoczyła. Tak bardzo pani prowadząca była zdziwiona, że Miłoszewski nie jest już felietonistą, że trochę mnie to oburzyło, bo ja nie miałam problemów z uwierzeniem, że już go na to stać ;-).
-
2012/01/28 22:17:43
@bookfa
Starałam się być dokładna, ale mam tyle notatek, że nie dałam rady przepisać wszystkich pytań i odpowiedzi :-). Pominęłam większość tych od czytelników. Ale spotkanie zapadnie mi w pamięci i to, co powiedział Miłoszewski. Jego wywiady rzeczywiście szybko się dezaktualizują. Ja czytałam jeden, w którym była zupełnie inna odpowiedź jeżeli chodzi np. o horror.
A o Sandomierz dopytywał jeden z obecnych na spotkaniu czytelników. Pisarz barwnie opowiadał, że burmistrz się na niego obraził, biskup dowiadywał się, czy da się zabronić Miłoszewskiemu wjazdu do miasta, a wydawca zastanawiał się, czy pisarzowi nie należy zapewnić ochrony :-). Ale nie mam pojęcia, co było przyczyną całego zamieszania.
-
2012/01/28 23:31:23
Hm, moim zdaniem dosyć szczerze określił istotę powieści - że czytelnik ma być ciekawy, co jest na kolejnej stronie. W końcu to najbardziej lubimy. Choć ta głębsza warstwa też powinna być uwzględniona. Ogólnie to świetnie, że miałaś okazję spotkać tak znanego obecnie pisarza.
W Wawie jest dziesiątki spotkań autorskich, ale rzadko na nie chodzę, bo zazwyczaj nie mam przeczytanej książki danego pisarza.
-
2012/01/29 10:20:29
Zgadzam się z Panem Miłoszewskim, że czytelnik przede wszystkim powinien być zainteresowany fabułą, żeby chciał przewrócić kolejną kartkę książki. Oglądałam film na podstawie powieści "Uwikłanie" i właśnie dzięki temu zainteresowałam się powieściami Miłoszewskiego.
-
2012/01/29 12:09:39
@avo_lusion
Może i szczerze, ale jednak w ustach pisarza dziwnie mi brzmi, że nie interesują go relacje między ludźmi. Dla mnie to ważna część literatury, jej tworzywo. Niemniej to ciekawe poznać zdanie znanego pisarza w tej kwestii :-).
W Gdańsku takich spotkań autorskich, jak to na którym byłam, jest na pewno dużo mniej niż w Warszawie, ale zamierzam się bacznie za nimi rozglądać :-).
-
2012/01/29 12:15:40
@bibliotekarkaczyta
Ja też uważam, że czytelnik powinien być zainteresowany fabułą i tym, co będzie na kolejnej stronie jego powieści. Uwielbiam książki, które wciągają jakąś tajemnicą, tak że nie można się oderwać aż do zakończenia. Tylko nie myślałam, że psychologia postaci i relacje między nimi mogą dla pisarza pełnić rolę aż tak drugorzędną i przedmiotową.
Zdziwiłaś mnie tym, że to film zainteresował Cię powieściami Miłoszewskiego :-). Ja nie byłam w stanie obejrzeć więcej niż kilku minut. Taki sztuczny mi się wydał. A zdaje się, że będą kolejne ekranizacje. Autor się wygadał, chyba przypadkowo, że ma już podpisaną kolejną umowę, w której zaznaczył sobie wpływ na powstający film :-).
-
2012/01/29 15:24:08
Bardzo interesujące sprawozdanie. Gratuluję :-) Takie spotkania są z reguły kameralne, bo pisarze to nie gwiazdy rock'a, za którymi podążają tłumy. Ale może to i lepiej. Bardzo dobrze, że udało Ci się pójść na to spotkanie. W mieście, w którym mieszkam niestety panie bibliotekarki zapraszają jedynie osoby wybrane, a ja nawet jako były pracownik, nie mam na nie wstępu. Nie są to spotkania otwarte. Raz jedyny udało mi się spotkać z Izabelą Sową, ale tylko dlatego, że tam pracowałam. Dlatego wykorzystuj takie szanse, bo to są naprawdę wartościowe spotkania. Gratuluję też panu Miłoszewskiemu takiego rozwoju kariery, bo niestety, ale nie każdy pisarz w Polsce może się tym pochwalić. I zgadzam się również z tym, że najważniejsze jest, aby fabuła wciągała, bo inaczej istnieje ryzyko, że książka zostanie rzucona w kąt albo ktoś wystawi jej kiepską recenzję, a nie tędy droga, jeśli chce się pisać zawodowo :-)
-
2012/01/29 16:59:28
@krainaczytania
Dziękuję :-). Cieszę się, że na tym spotkaniu nie było tłumów, pośpiechu, tylko taka przyjemna, spokojna, biblioteczna atmosfera :-). Spodobało mi się i będę chodzić częściej :-). Miłoszewski na tym spotkaniu powiedział, że jak ktoś pisze, to powinien próbować to wydać, a świat albo to przyjmie albo odrzuci. Tu puszczam oko i nawiązuję do "Więzów rodzinnych" ;-).
-
2012/01/29 17:35:08
Felicjo, kochana jesteś, że tak wierzysz w moje "Więzy..." :-) Tak jak pisałam u siebie w postanowieniach, w tym roku już tę sprawę załatwię. Natomiast teraz to skupiam się głównie na akcji, bo pracy jest mnóstwo. No i dyskusji mnóstwo, bo każdy ma inną koncepcję. Ale myślę, że wszystko dobrze się skończy, obejdzie się bez "rozlewu krwi", a potem to już tylko czekać na sukces :-) Marzenie, prawda? Oby się spełniło :-)
-
2012/01/29 20:03:53
@krainaczytania
To już nie wiara, to wiedza ;-). I trzymam Cię za słowo :-). I oby się spełniło!
-
2012/01/29 22:07:38
Przyłączam się do podziękowań za tę relację - bardzo ciekawa!
Po przeczytaniu "Domofonu" i "Uwikłania" podejrzewałam, że nie tylko twórczość Miłoszewskiego jest interesująca, ale i on sam, a dzięki Tobie wiem to już na pewno :)

Może dasz się namówić na publikację drugiej części relacji? - Z przyjemnością przeczytałabym resztę Twoich notatek... :)
-
2012/01/30 11:32:27
Uwielbiam ludzi, którzy mają dużo do powiedzenia (a jeszcze bardziej tych mówiących niewiele, ale ciężko żeby pisarz na spotkaniu autorskim milczał :)). Niestety nie znam jeszcze tego pana od strony autorskiej, ale wydaje mi się, że jest on ciekawym człowiekiem.
-
2012/01/30 20:22:28
@zaczytania
Cieszę się, że relacja się podoba :-). Miałam wątpliwości, czy się za bardzo nie rozpisałam, ale to przez te notatki :-).

Pominęłam takie oto pytania czytelników:

Czy Miłoszewski nie chciałby sam napisać scenariusza do swoich powieści?
Odpowiedź: Nie. To byłoby wymyślenie tego samego jeszcze raz tylko inaczej. Mógłby to zrobić tylko ktoś, kto nie ma emocjonalnego stosunku do tekstu.

Jak długo pisze jedną powieść?
Rok. Kilka miesięcy tworzy plan, zbiera materiały w bibliotekach. Pracuje 6 lub 9 godzin dziennie. Ma dni pisarskie i dni szukania informacji. Pisanie go nie wciąga, ma wciągać czytelnika. On konstruuje na zimno. Według niego pisanie to żmudna praca.

Czy gdy siada do pisania ma już wszystko wymyślone, zapisane w notatkach?
Ma zarys fabuły plus gotowość na zmiany, do wyrzucenia niepasujących scen. Ogół jest wymyślony w głowie i notatkach. Po napisaniu czyta dialogi na głos.

Czy w życiu jest obserwatorem?
Nie bardziej niż każdy. Nie przenosi prawdziwych ludzi do książki, bo by nie pasowali (jego "była" twierdzi inaczej).

Dlaczego we współczesnym języku jest tyle wulgaryzmów?
Język bardzo zubożał. Media działają na zasadzie cyrku, więc nie możemy się od nich spodziewać nic więcej. Sprzedają się: religia, seks, gwiazdy i Kaczyński.

Potem pisarz rozgadał się o swoim zakazie pojawiania się w TVN i TVN24. Podobno za wypowiedzi po 11 listopada. W studiu powiedział, że media są przedłużeniem partii politycznych. Według niego TVN to "tuba PO" i prowadzi działalność reklamową tej partii. A w Warszawie skrót TVN tłumaczy się jako "Tusk Vision Network".

Kolejne dwa pytania:

Co sądzi o podpisaniu ACTA?
Jest przeciwny. Wszystko nie może być własnością wszystkich. Ocenia bardzo negatywnie. Wyobraził sobie nawet taką futurystyczna wizję, że za kilkadziesiąt lat będzie się mówiło: "Wszystko rozpoczęło się tego a tego dnia, kiedy podpisano porozumienie ACTA".

Czy jest zadowolony ze zmiany zawodu?
Tak, nie tęskni. Choć przyznał, że dziczeje, mniej zadaje się z ludźmi. W dziennikarstwie spędził ok 10 lat.

To było ostatnie pytanie, ale jeżeli masz niedosyt, zajrzyj do następnego komentarza, w którym napiszę odpowiedź na pytanie @bookfy :-).
-
2012/01/30 20:30:16
@bookfa
Szukałam odpowiedzi na Twoje pytanie w Internecie i znalazłam filmiki ze spotkania Miłoszewskiego z czytelnikami w Sandomierzu:

www.youtube.com/watch?v=aNY3aBrJ2SA
www.youtube.com/watch?v=_5fe5OdcBxQ

Wrażenia z niego są trochę inne niż z tego, na którym byłam, ale przypomniało mi się, że pisarz również w Gdańsku opowiadał, że powodem zamieszania z władzami Sandomierza miał być fragment książki "Ziarno prawdy", w którym przytoczył anegdotę o pijanym Arturze Żmijewskim (filmowy ojciec Mateusz i sam serial miały być ważniejsze dla promocji miasta niż książki Miłoszewskiego). Aż trudno uwierzyć, że tak błahy powód mógł mieć aż takie konsekwencje.
-
2012/01/30 20:34:27
@giffin
Myślę, że spotkania z czytelnikami mogą być trudne dla pisarzy, ale Miłoszewski bardzo dobrze sobie radzi :-). Zupełnie inaczej go sobie wyobrażałam, więc warto było iść, żeby się przekonać, co ma do powiedzenia. Jeżeli kiedyś przeczytasz jego książkę, to jestem ciekawa Twoich wrażeń :-).
-
2012/02/04 15:41:33
Ja od jakiegoś czasu chciałabym pójść na jakieś spotkanie autorskie, ale zazwyczaj: a) dowiaduję się po fakcie b) temat tudzież pisarz jest dla mnie nieinteresujący ;p
Może jednak w końcu uda mi się trafić na takie spotkanie ;) PS. Skąd bierzesz informacje o nich? Tzn. kto, gdzie, kiedy itd? Próbowałam szukać w różnych miejscach, no ale właśnie - te nadchodzące są jakieś takie nieciekawe, a potem jednak jakoś na blogach pojawiają się wpisy o fajnych spotkaniach (o których nie znalazłam ani jednej informacji) :>

Przy okazji zapraszam Cię do zabawy: tworczosci.blogspot.com/2012/01/tag-nasze-ulubione-seriale-d.html
-
2012/02/04 17:10:33
@murilega
Informację o spotkaniu z Zygmuntem Miłoszewskim wzięłam ze strony internetowej biblioteki wojewódzkiej:

www.wbpg.org.pl

Czasami informacje o spotkaniach wiszą właśnie w bibliotekach. Wydaje mi się jednak, że i tak są za mało rozreklamowane i stąd niewiele osób na nie przychodzi. Chyba trzeba się dokładnie rozglądać i mieć trochę szczęścia.
Dziękuję za zaproszenie do zabawy :-).

Facebook - profil


Skrzynka pocztowa

Napisz e-mail