blog o wartościowych książkach
Blog > Komentarze do wpisu

Zygmunt Miłoszewski, Uwikłanie

 

Uwikłanie, Zygmunt Miłoszewski

Wydawnictwo: W.A.B, wyd. III - 2011, wyd. I - 2007

 

Teraz na moim blogu nastąpi krótka przerwa w recenzjach książek z dziedziny fantastyki (przez niektórych chyba wyczekiwana) i zajmę się kryminałem. W tym gatunku również mam spore zaległości, więc na początek pierwsza powieść Zygmunta Miłoszewskiego z prokuratorem Teodorem Szackim w roli głównej (wiem, że część czytelników jest już po lekturze kontynuacji – Ziarna prawdy, ale może to lepiej, bo będzie się można wymienić uwagami o autorze, którego twórczość się czytało, a nie dopiero ma się zamiar przeczytać).

Uwikłanie jest zdecydowanie książką godną polecenia. co nie znaczy, że nie ma wad. Jej siłą jest pomysł, by kryminalna intrygę osnuć wokół jednej z bardzo kontrowersyjnych metod terapeutycznych – terapii ustawień wymyślonej przez Berta Hellingera, polegającej na „ustawieniu” obcych ludzi w rolach swojej rodziny i przyjaciół. To w jakim miejscu i w jakiej odległości, a także w jakiej relacji do siebie ustawimy konkretne osoby, świadczy o naszym stosunku do nich. Pozwala też obejrzeć sytuacje rodzinną z dystansu i wysnuć odpowiednie wnioski dotyczące uwikłania w nieodpowiednie związki, znaleźć nierozwiązane problemy itp.

Tak tłumaczy to jedna z postaci powieści, psychiatra Jeremiasz Wróbel:

 

„- W ustawieniach zadajemy sobie dwa podstawowe pytania. Po pierwsze: kogo brakuje i kto musi dołączyć do ustawienia? Często przypomina to śledztwo, grzebanie w brudach rodzinnej historii. Po drugie: kto musi odejść? Komu trzeba na to pozwolić? Mechanizm zawsze jest ten sam. Jeśli nie pozwolimy komuś odejść, zarówno w sensie „umrzeć”, jaki i w sensie „oddalić się”, to zamiast tej osoby odchodzą dzieci. To dorośli zazwyczaj są winni, a dzieci chcą im pomóc, wziąć winę na siebie, odejść zamiast tego, kto odejść powinien. Taki jest porządek miłości.”

 

Bohaterowie powieści – terapeuta Cezary Rudzki i jego pacjenci spotykają się, by w małym, kilkuosobowym gronie poddać się oczyszczającej kuracji. Sesje mają burzliwy przebieg, a rano jeden z pacjentów zostaje znaleziony martwy. Śledztwo w tej sprawie prowadzi wspomniany już Teodor Szacki, a narrator poucza, że w Polsce decydujący głos w śledztwie ma właśnie prokurator, nie policja i on również prowadzi czynności śledcze: przesłuchuje świadków, asystuje przy sekcji zwłok itd. Dowiadujemy się przy okazji wiele na temat nudnej urzędniczej pracy w prokuraturze.

Pierwsza połowa książki bardzo mi się podobała: mały krąg podejrzanych, sympatyczny śledczy, interesujące teorie psychologiczne. Niestety w drugiej połowie wątek kryminalny schodzi na dalszy plan, a pod koniec powieści prawie w ogóle traci znaczenie odpowiedź na pytanie, kto zabił. Prokuratora Szackiego „dopada” kryzys wieku średniego i jedyne, o czym jest w stanie myśleć, to romans z młodą dziennikarką – Monika Grzelką. I tu moja sympatia dla bohatera się ulotniła. A zazwyczaj gdy nie lubię głównego bohatera, nie podoba mi się też książka. Właściwie doczytałam ją już z niesmakiem i życząc Szackiemu pobicia przez zbirów. Trudno mi się identyfikować czy sympatyzować z postacią, która po kilku latach małżeństwa, gdy na świecie jest już siedmioletnie dziecko, zaczyna zdradzać swojego partnera bez żadnych wyrzutów sumienia, a wręcz z pretensjami, że wcześniej wszystko robili razem, a teraz zdradzać musi sam:

 

„Była najbliższą mu osobą i żałował, że nie może jej opowiedzieć o wszystkich swoich rozterkach, obawach i nadziejach związanych z Moniką. Chciałby otworzyć butelkę carmenere albo primitivo, usiąść obok niej w łóżku i opowiadać zabawne anegdoty, jak to bał się zamówić tort bezowy, żeby nie walczyć z nim na oczach dziewczyny. Śmieszne? Śmieszne. Uśmiałaby się? Wcale. Robili prawie wszystko razem, ale zdradzać ją musi oddzielnie.”


Ten brak moralności i zwykłej uczciwości u osoby stojącej na straży sprawiedliwości i prawa zupełnie nie przypadł mi do gustu.

Z powodu mojej niechęci do głównego bohatera nie zamierzałam sięgnąć już po książki Miłoszewskiego, pomimo że dostrzegam w nim duży potencjał i talent. Moje zdanie na temat autora zmienił bardzo ciekawy wywiad z 2008 roku dostępny na portalu Zbrodnia w bibliotece. Poza „ciekawostką” wywołującą moje zdziwienie, że według redaktorki zadającej pytania Szacki „To bardzo „czysta”, pozytywna postać.” (czytałyśmy inną książkę?), dowiedziałam się jakie jest zdanie autora na temat własnej twórczości i że za najbliższy sobie gatunek literacki uważa horror. I dlatego właśnie postanowiłam poznać jego powieść grozy z 2005 roku – Domofon. Może okaże się mniej irytująca?

Ocena 4+/6



sobota, 26 listopada 2011, felicja79






Przeniosłam blog pod nowy adres:

http://cowartoczytac.blog.pl/








TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2011/11/26 15:03:47
A ja lubię w Szackim te jego brudne cechy, dzięki nim jest bardziej ludzki. Nieskazitelnie moralny stróż prawa? wg mnie tylko w bajkach...
Motyw, że o zdradzie facet chciałby opowiedzieć żonie-przyjaciółce, pojawiał się też chwilami u Plebanek, w "Nielegalnych związkach". Coś w tym chyba jest, coś bardzo życiowego :)
-
2011/11/26 15:40:40
@mdl2
Nie miałam na myśli "nieskazitelnego moralnie stróża prawa", tylko brakowało mi u niego wyrzutów sumienia. To wydało mi się nieludzkie. Człowiek, który zdradza i nie czuje nic?

A motyw chęci opowiedzenia zdrady żonie może i jest ludzki, ale przy tym bardzo egoistyczny.

Właściwie gdy teraz myślę o Szackim, to wydaje mi się, że jemu samemu potrzebna jest bardzo pomoc terapeuty. Nie dość, że nic go w życiu nie cieszy, nawet ten romans, to jeszcze uważa, że nic dobrego już go nie spotka, że wszystkie dobre rzeczy przeżył w przeszłości.

I o dziwo kojarzy mi się z Werterem. "Cierpień" Wertera też nie mogłam znieść, tego ciągłego rozmyślania o tym, jakie to życie jest złe.
-
2011/11/26 16:10:48
Jednakowoż warto skusić się na "Ziarno prawdy", bo przyjdzie Szackiemu choć trochę odpokutować za grzechy, a i intryga kryminalna dobra. Zresztą co by nie mówić, Miłoszewski jest jednym z lepiej piszących panów od kryminałów w Polsce, według mnie oczywiście:).
A ideałem spełniającym warunki na potrzeby kryminału i idealnego pana i ojca domu, jest bohater Wiktora Hagena z "Granatowej krwi" i "Długiego weekendu", jak spod igły:).
-
2011/11/26 16:23:13
Hm, widzę, że jestem jedyna nie w temacie, bo nie znam autora i twórczości... Aczkolwiek to miłe, że pomimo średnio pozytywnych wrażeń dajesz drugą szansę:)
-
2011/11/26 17:10:50
też nie zmam:) ale opowiadanie w łóżku żonie o kochance, faktycznie zalatuje horrorkiem ;)
-
2011/11/26 17:29:24
@jane_doe_blog
Jeżeli Szacki w "Ziarnie prawdy" odpokutuje i jeżeli polecasz, to może się skuszę :-).

A książek Wiktora Hagena nie czytałam. Po raz pierwszy o nim "słyszę". Zainteresowałaś mnie :-).

@mdl2
Czyli jednak nie tylko w bajkach takie ideały? W kryminałach też? ;-)
-
2011/11/26 17:32:05
@avo_lusion
A myślałam, że tylko ja jedna mam zaległości w Miłoszewskim, bo na kilku blogach widziałam już recenzje "Ziarna prawdy" :-).

A jak się trafi na zdolnego pisarza, to warto mu dać drugą szansę, bo który autor pisze wszystkie książki na tym samym wysokim poziomie? Niewielu, jakby się zastanowić ;-).
-
2011/11/26 17:33:11
@polonisty
Ładnie to ujęłaś - "horrorek" :-). Ja bym powiedziała "piekiełko", takie małżeńskie.
-
2011/11/26 17:58:16
on by mu zgotowała piekiełko... tą butelką wina :)
-
2011/11/26 18:25:03
Tym pierwszym zdaniem to mnie troszkę przeraziłaś, bo przez ułamek sekundy pomyślałam, że robisz przerwę tak ogólnie w recenzowaniu :-) Do kryminałów przymierzam się już od jakiegoś czasu. Oczywiście nie wdam się w namiętną dyskusję o Szackim, bo dla mnie jest on nowością, ale mam nadzieję, że kiedyś to się zmieni :-)
-
2011/11/26 18:32:42
@krainaczytania
Jak pisałam pierwsze zdanie, to też przeszło mi przez myśl, że jego początek brzmi dwuznacznie, ale zostawiłam z przekory ;-).

Przerwę w recenzowaniu, to już miałam i to długą. Teraz nadrabiam. Jeden dzień - jedna recenzja. A półka z książkami wciąż się ugina. Muszę napisać o wszystkich, bo nie będę mogła oddać do biblioteki, żeby wypożyczyć kolejne. A mam z trzech bibliotek.

Może ja Cię trochę zachęcę do kryminałów i fantastyki, a Ty mnie do romansów? ;-)
-
2011/11/26 18:35:33
@polonisty
Trafna uwaga. Aż to sobie od razu wyobraziłam ;-).
-
2011/11/26 21:46:28
To chyba kwestia osobistych upodobań co do bohaterów literackich, bo bohaterce mojej Pierwszej stawiano niemal te same zarzuty, jakie Ty stawiasz Szackiemu :)
Ja chyba wolę czytać o takich lekko skrzywionych, niemoralnych, egoistycznych bohaterach, i podobało mi się też to Szackiego widzenie świata, bo do mojego podobne :) A w ogóle, czy taki niekoniecznie pozytywny bohater dzialający po stronie "dobrej" nie jest dokładnie w konwencji pewnego gatunku kryminału?
A i jeszcze zapomniałam wcześniej napisać, za co "Uwikłanie" i autora uwielbiam - za realia warszawskie!!
-
2011/11/27 11:23:13
@mdl2
To na pewno kwestia indywidualnych upodobań :-). I dobrze, że literatura jest taka różnorodna i każdy może znaleźć coś dla siebie.

Ja się zastanawiam, dlaczego ta postać tak mnie denerwowała podczas czytania. Powinnam raczej współczuć Szackiemu. A ja mu zaczęłam źle życzyć. Czyli wzbudzał we mnie agresję. Wcześniej jedynie wspomniany już Werter powodował u mnie takie reakcje. Nie mogę tego rozgryźć :-).

A co do konwencji takiego typu kryminału, to "Uwikłanie" wydaje mi się bardzo nietypowe. Mi się w połowie książki wydawało, że intryga kryminalna przestaje być ważna. Liczył się tylko prokurator i jego uczucia: pożądanie i strach. Jak w "powieści psychologicznej". A już najbardziej nietypowe było zakończenie! Śledczy, któremu nie zależy na ukaraniu mordercy? Nawet odezwać mu się nie chce? I tłumaczy to cytatem z Hellingera, zresztą bardzo ciekawym:

"Zawsze żąda się ode mnie, abym przeklął sprawców wszelkich zbrodni, a ja wiem, że jedyną drogą, żeby sobie radzić z obecnością zła, jest przyznanie, że i oni mimo wszystko są ludźmi. Także dla nich powinniśmy znaleźć miejsce w swoim sercu. Dla naszego własnego dobra. Nie zdejmuje to z nich wcale odpowiedzialności za czyny. Ale jeśli wykluczymy kogoś, odmawiamy mu prawa do przynależności, sami stawiamy się na miejscu Boga, decydujemy, kto ma żyć, a kto nie. A to jest coś niesłychanego."

To po co ta cała pogoń za mordercą?

A i jeszcze a propos takich "niekoniecznie pozytywnych bohaterów działających po stronie dobrej", to chyba świetnym przykładem będzie Wallander, wykreowany przez Mankella, który wiele razy łamie i nagina prawo, a jakoś przy tym mnie nie denerwuje ;-). Nawet go polubiłam :-).
-
2011/11/28 19:51:53
lubię Szackiego! daleko mu jeszcze w wyrachowaniu, cynizmie i pociagu do butelki mojemu ulubieńcowi - Harremu Hole'owi, ale widzę, że Szacki się stara ;)
Ziarno prawdy jest bardzo dobre: wciągające, zaskakujące, z mocno zarysowanym tłem społecznym i zagadką z przeszłości; szczerze polecam! (ale ja kocham Miłoszewskiego głupią, szczenięcą miłością)
-
2011/11/28 21:34:17
@arturobandim
Harrego Hole'a nie polubiłam, a raczej nawet nie miałam okazji dobrze poznać :-). Po kilkunastu stronach przestałam czytać pierwszą książkę o nim, zupełnie mnie nie wciągnęła. Nawet nie byłam ciekawa, kto jest mordercą.

Widać mamy zupełnie inny gust :-). Zalety "Ziarna prawdy" dostrzegam i o nich napisałam. Zauważam niestety też wady.

Ale każdy może kochać, którego pisarza chce ;-).
-
2012/01/04 17:02:03
Zastanawia mnie ten fragment, w którym piszesz, że kiedy nie lubisz głównego bohatera, nie podoba Ci się cała książka... To wyklucza mnóstwo dobrych,ale niewygodnych książek.
-
2012/01/04 17:56:50
@porzadek_alfabetyczny
Lubię czuć sympatię do głównego bohatera. Lubię rozumieć jego motywację.
Na studiach czytałam wiele książek, które mi się nie podobały, teraz czytam to, co sama wybiorę. Ale chyba nie jest tak źle, żebym nie umiała dostrzec dobrej książki, nawet gdy nie lubię bohatera. "Uwikłanie" jest tego dowodem. Przeczytałam, napisałam, że jest godne polecenia, oceniłam 4/6, nawet napisałam, że zamierzam sięgnąć po książki Miłoszewskiego z innego gatunku niż kryminał. Uważam, że pisarz ma talent, mimo że nie polubiłam głównego bohatera. Pierwsza część książki bardzo mi się podobała i wątek "terapii ustawień" i wnioski z niej płynące został mi w pamięci. Druga część mnie denerwowała, ale kiedy myślę o tym z dystansem, to pewnie dlatego Szacki mnie denerwował, że za bardzo osobiście do niego podeszłam. To też świadczy o klasie pisarza, że potrafił tak dobrze sportretować pewien typ mężczyzn, że jego postać wzbudza aż tak silne emocje.
-
2013/06/04 12:47:31
Oglądałem film, więc książki już nie przeczytam a szkoda. Nurtuje mnie jedno pytanie: czy w książce jest jakoś logicznie wyjaśnione, czego tak bardzo boją się UBecy, że zamiast po prostu przejść na śmiercią Telaka do porządku dziennego zaczynają nakręcać sytuację z prokuratorką (tak, wiem w książce jest prokurator) organizując zamachy na jej życie? Przecież oni aktualnie tylko prowadzą legalną działalność gospodarczą... Mogłabyś rzucić trochę światła?
-
2013/06/04 15:32:49
@Krzysztof
Po prawie dwóch latach od przeczytania książki prawie zupełnie nie pamiętam szczegółów, więc niestety nie mogę pomóc. Pamiętam jedynie (i może to chociaż się na coś przyda), że w książce nie było żadnych niejasności, wszystko logicznie skonstruowane.


Ostatnio przeczytane:

Jimmy Liao
Księżyc zapomniał


Arthur Conan Doyle
Dolina strachu


Thomas Bernhard
Kalkwerk


Lucy Maud Montgomery
Ania na uniwersytecie


Robert Graves
Król Jezus





Nagroda literacka:





Zaproszenia:










www.bono35.iportfolio.pl





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...