blog o książkach, które niedawno czytałam i polecam innym przeczytać
Blog > Komentarze do wpisu

Rafał Kosik, Mars

 

Mars, Rafał Kosik

Wydawnictwo: Powergraph, wyd. II - 2009

Wydawnictwo: Ares, wyd. I - 2003

 

Jeżeli chodzi o fantastykę, to mamy w Polsce naprawdę świetnych pisarzy: Ewę Białołęcką, Annę Kańtoch, Jarosława Grzędowicza (to oczywiście tylko trójka ostatnio przeze mnie odkrytych, za najgenialniejszego w tym gatunku uznaję Andrzeja Sapkowskiego). Do tego wyjątkowego grona zaliczam też kolejnego pisarza odkrytego dzięki Nagrodzie im. Janusza A. Zajdla - Rafała Kosika, który pisze utwory science-fiction.           

Jestem naprawdę pod wrażeniem jego pierwszej powieści – Mars, wydanej w 2003 roku. Wyróżnia się ona: dobrze przemyślaną fabułą, wspaniale wykreowanym światem na obcej planecie i filozoficznymi pytaniami, które w sobie zawiera i które właściwie są jednym z jej głównych wątków (pytania, do czego służy polityka, co to jest świadomość, czym jest wolność, ogólniejsze o sens życia i wiele innych). Mogłabym jedynie zarzucić pisarzowi niedostateczne zarysowanie bohaterów od strony psychologicznej. Wydają mi się oni dość „jednowymiarowi”. Kilka cech, kilka uczuć i nic się w nich nie zmienia. Może dlatego autor w połowie akcji wymienia głównych bohaterów? To też trochę mnie zdziwiło i raczej się wcześniej z czymś takim nie spotkałam. Właściwie wydaje mi się, że można by mówić, że Mars to dwie powieści w jednym tomie z prologiem. Dla czytelnika nawet lepiej, że nie musi czekać na drugą część, ani podwójnie płacić. Niestety druga połowa powieści jest gorsza i podobała mi się zdecydowanie mniej, choć jednocześnie doskonale uzupełnia pierwszą, kontynuuje wątki i je wyjaśnia, do tego jest w niej przedstawiony zupełnie inny świat, będący wręcz przeciwieństwem tego wykreowanego na początku.

Trochę to złożone, więc może zacznę od początku. W prologu obserwujemy jedną z baz na Marsie, w której przygotowuje się teren pod zasiedlenie w przyszłości przez ludzi. Mechanicy i technicy trudnią się budową specjalnych wież, które mają umożliwić produkcję tlenu na planecie i rozwój flory i fauny. Jest rok 2040 – czerwona planeta nie nadaje się jeszcze do zamieszkania.

Trzysta lat później, a dokładnie w 2305 rozpoczyna się akcja powieści. Głównym bohaterem jest Allen Ryan, który decyduje się przeprowadzić na Marsa z braku perspektyw dla siebie na Ziemi:

 

„Coraz mniej ludzi emigrowało na Marsa. Allen wiedział o tym, ale właśnie w tym upatrywał swojej szansy. Miał dwadzieścia lat i cały majątek zakodowany w mikrochipie jedyne karty kredytowej. Już samo posiadanie karty kredytowej świadczyło o jego niskiej pozycji społecznej. Rodziców nie znał, dalsze rodziny też nie. Był sam, a rachunek ekonomiczny ostatnich trzech lat nie wyglądał najlepiej. Oszczędności kurczyły się niezależnie od tego, jakiej pracy się podejmował. życie w mieście było zbyt drogie. Allen nie mógł zrozumieć,  w jaki sposób ludzie, z którymi pracował, potrafili utrzymać siebie i rodzinę. Jeśli nie chciał wylądować w tekturowym domku pod mostem, miał do wyboru kilka rozwiązań, a Mars był prawdopodobnie najlepszą z nich.”

 

Jednak życie na obcej planecie pełne jest niespodzianek. Zamiast pokazywanych w folderach reklamowych: bujnej roślinności i jeziora – staw w małym parku, do tego wysoka temperatura, wstrętne jedzenie, wszechobecny piach i jakby tego było mało – podział na biednych i bogatych. Szybko też okazuje się, że planecie grozi zagłada, a uratować ją może jedynie nielegalny plan jednego z senatorów. Allen razem z poznaną w Biurze emigracyjnym urzędniczką – Doris zostają wplatani w wielką polityczną aferę, ryzykując życiem i nie znając wszystkich faktów. Ta umownie przeze mnie nazwana „pierwszą” część książki ma ok. 215 stron. Jak na powieść wystarczy prawda? (Szczególnie, że marginesy są dość wąskie, co utrudnia czytanie).

Na 237 stronie rozpoczyna się „druga cześć” opowieści, licząca ok. 186 stron. Akcja przenosi się znowu w czasie, tym razem o 35 lat, jest rok 2340, a głównym bohaterem zostaje Jared Grant, którego Allen poznał kiedyś jako chłopca podczas podróży na Marsa. Jared już jako dorosły mężczyzna jest poszukiwaczem wody, czyli wykonuje zawód bardzo ceniony na Marsie. Czerwona planeta przez czas jego dorastania bardzo się zmieniła. Nastąpiła prawdziwa rewolucja informatyczna, ludzie noszą wszczepione w głowach minikomputery – specjalne ”komplanty”, które są wstanie tworzyć doskonale światy wirtualne, iluzje indywidualne i zbiorowe:

 

„Komplant sterował ciałem precyzyjniej niż mózg.

Kwitł zatem przemysł rozrywkowy pozwalający zabić czas pracy i odpoczynku. Skoro komplant zastąpił inne towarzyszące człowiekowi gadżety, cała para poszła w oprogramowanie.

Muzykę przekazywano wprost do ośrodka słuchu, obraz do ośrodka wzroku. Dawno zniknęły materialne nośniki danych. Odłączenie się od ciała eliminowało nawet mimowolne ruchy gałek ocznych i skurcze mięśni twarzy. Istniało jednak wiele zawodów, w których multitasking układu komplant-mózg nie pozwalał na jednoczesną pracę i zabawę. Świadomość trzeba było więc czasowo włączać.

Dla użytkowników zysk i tak przewyższał starty. Po pracy szara klita mogła się stać ekskluzywnym apartamentem. Każdego dnia innym. Brzydka żona dostarczała uciech jak rasowa dziwka. Skala wrażeń dotykowych, zapachowych i smakowych była dłuższa od jej niebiańskich nóg. Tym bardziej, że małżeństwa stawały się coraz rzadsze. Brak żony nie stanowił zresztą problemu. Komplanty nie tylko udoskonalały. Generowały, co trzeba.”

 

Przerażający świat, od którego Jared ucieka na pustynię. Też bym uciekła. Wizja ta jest dlatego taka straszna, bo wydaje się całkowicie prawdopodobna. I chyba przez nią ta druga część jest gorsza. Opowiada o świecie, w którym nikt nie chciałby żyć, ale do którego ciągły rozwój technologii zdaje się zmierzać. Poza tym w tej części Jared wraz z dziennikarką – Valerie Pinard próbuje rozwiązać kolejne marsjańskie tajemnice, które już nie są tak wciągające, a dotyczą starożytnych ruin odkrytych na pustyni. Za to rozwiązanie zagadki jest bardzo satysfakcjonujące, wszystkie puzzle układają się w jedną całość. Brawa dla autora za ostatni pomysł i wszystkie wcześniejsze. Tylko bohaterowie znowu tacy płascy, że po przeczytaniu zapomina się nawet ich imiona. Dodatkowo brakuje między nimi prawdziwych uczuć, co może w takim odczłowieczonym świecie nie powinno dziwić.

Po Marsie sięgnęłam od razu po kolejną powieść Rafała Kosika – Vertical (niedługo o niej napiszę) i mam zamiar przeczytać wszystko inne, co ten pisarz napisał (Kameleon wydany w 2008) i jeszcze napisze. Wypożyczę też jego powieści pisane dla dzieci z cyklu Felix, Net i Nika, ciekawa jestem, czy bardzo się różnią stylem i poziomem literackim.

Ocena: 5/6

 

piątek, 25 listopada 2011, felicja79







TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Rafał Kosik, Vertical z Co warto czytać?
  Wydawnictwo: Powergraph 65279 , 2006   Po poezji wracam do SF i świetnego pisarza Rafała Kosika. Co będzie dalej nie mam pojęcia, bo ostatnio trafiam na same kiepskie książki. Początkowo wydawało mi się, że Verticalu również nie ... »
Wysłany 2011/12/05 19:20:41
Rafał Kosik, Obywatel, który się zawiesił z Co warto czytać?
  Wydawnictwo: Powergraph 65279 , 2 65279 011   Ponieważ nie mogę nigdzie wypożyczyć 8222 Kameleona 8221 2008 Rafała Kosika, bardzo się ucieszyłam, gdy odkryłam, że autor napisał jeszcze jedną książkę dla dorosłych czytelników, oprócz ... »
Wysłany 2012/02/18 21:01:52
Rafał Kosik, Kameleon z Co warto czytać?
  Wydawnictwo: Powergraph 65279 , 2 65279 008   Na tę książkę czekałam bardzo długo i się nie zawiodłam. Trzecia powieść Rafała Kosika jest bardzo dobra. Jest w niej wszystko, co polubiłam w poprzednich, czyli: ciekawa wizja innej planety i ... »
Wysłany 2012/04/11 19:57:10
Wywiad z Rafałem Kosikiem z Co warto czytać?
  Zdecydowanie nie powinnam chorować. Teraz mam na biurku stos przeczytanych książek i sześć zaległych wpisów. Zamiast jednak narzekać biorę się do roboty, zaczynając od wywiadu z moim ulubionym polskim pisarzem SF 8211 Rafałem Kosikiem. Można ... »
Wysłany 2012/04/11 20:02:50
Spotkanie z Rafałem Kosikiem z Co warto czytać?
  Wczoraj 11 kwietnia 2012 odbyło się spotkanie z Rafałem Kosikiem w księgarni Empik w Galerii Bałtyckiej. Byłam bardzo ciekawa, jak spiszą się organizatorzy i trochę się rozczarowałam. Pomijam fakt, że pisarz nie został rozpoznany przez ... »
Wysłany 2012/04/12 13:22:31
Komentarze
2011/11/25 16:36:02
Obawiam się, że nawet twoja zachęcająca recenzja nie zmusi mnie po sięgnięcie po science-fiction, którego nie lubię :(
-
2011/11/25 17:00:27
@polonisty
Szkoda :-(. Ja bardzo lubię SF. Chociaż jeżeli chodzi o polskich autorów tego gatunku, to znałam wcześniej tylko Stanisława Lema i jego "Solaris".

Przekonałam się do tego typu literatury za sprawą książek Roberta Silverberga. W liceum przeczytałam wszystkie jego powieści, które były w bibliotece. Teraz trochę mnie korci, żeby do nich wrócić i porównać wrażenia.

Kosik jest moim zdaniem ewenementem. Bardzo dobra literatura. Nazwałabym go następcą Lema, ale takie porównania zazwyczaj nic nie wnoszą. Kosik pisze bardzo oryginalnie. Warto się przełamać :-).
-
2011/11/25 18:56:13
Ja też nie przepadam za SF, ale nie skreślam absolutnie, bo książka dobrze napisana jest zawsze warta uwagi! Wspaniała recenzja.
-
2011/11/25 19:00:38
@avo_lusion
Bardzo dziękuję :-).

Wiele osób nie lubi tego gatunku.Tak się zastanawiam, którzy autorzy tak zniechęcają do SF?
-
2011/11/25 19:44:01
Czytanie powieści laureatów Zajdla (czyli Nagrody Fandomu Polskiego imienia Janusza A. Zajdla) - OK, ale polecam też twórczość samego Zajdla.
Ja uwielbiam "Limes inferior", ale inne też są super :)
-
2011/11/25 20:58:56
@zaczytania
Masz rację :-). Też już o tym myślałam. Świetnie, że poleciłaś konkretny tytuł, poszukam w bibliotece. Dziękuję! :-)
-
2011/11/26 18:19:47
Ostatnio zauważyłam u siebie taką przypadłość, że nie gardzę żadną książką. Kiedyś za nic w życiu nie przeczytałabym ani fantasy, a już na pewno nie SF. A teraz sięgam po wszystko, co mi wpadnie w ręce :-) Do czego zmierzam? Otóż, książki, o której piszesz nie znam. Autora tym bardziej, ale gdybym miała możliwość przeczytania, to z pewnością bym skorzystała, bo jestem ciekawa własnych reakcji :-)
-
2011/11/26 18:22:58
@krainaczytania
O! Podoba mi się takie podejście :-).
Ja nie mam takiego gatunku, którego bym nie przeczytała. No może trochę się wzdrygam przed typowymi romansami czy harlequinami ;-). Ale gdyby ktoś mi polecił coś bardzo dobrego, to pewnie bym się skusiła.
-
2011/11/26 18:26:55
To przeczytaj kolejną recenzję u mnie (mam nadzieję, że już dziś uda mi się ją zamieścić), a może się skusisz :-)
-
2011/11/26 18:28:09
@krainaczytania
Na pewno przeczytam Twoją recenzję. jak zawsze :-). I zobaczymy, co z tego wyniknie ;-).
-
Gość: podsluch pablo, user-31-174-168-202.play-internet.pl
2011/11/29 16:48:05
Kurcze, taki fajny blog, a ja go nie znałem!:)

Co do Kosika, to polecam gorąco Kameleona - zdecydowanie najlepsza jego ksiażka. Mars jest całkiem niezły, a Vertical niełatwy.

Pozdrawiam serdecznie!
-
2011/11/29 17:45:27
@podsluch pablo
Bardzo dziękuję :-).

"Vertical" fajny, ale gorszy niż "Mars", napiszę o tym za parę dni. A "Kameleona" trudno dostać, ale się bardzo postaram (skoro uważasz, że lepszy niż "Mars"). Kosik naprawdę świetnie pisze :-).

Pozdrawiam i zaraz zabieram się do czytania Twojego bloga. To ten, prawda?

podsluch.wordpress.com

-
Gość: podsluch pablo, user-31-174-168-202.play-internet.pl
2011/11/29 17:49:03
;) To ten:) Sporo na nim znajdziesz fantastyki i o Vericalu i Marsie napisalem co nieco:) Recenzja Kameleona pojawi się za kilka dni pewnie, może w grudniu:)

Masz rację, Vertical jest najsłabszy, ale i najbardziej "twardy" z wszystkich jego książek. Pod koniec pojechał trochę za bardzo:)

Pozdrawiam serdecznie!
-
2011/11/29 18:19:51
@podsluch pablo
Rzeczywiście na Twoim blogu sporo fantastyki, bardzo mnie to cieszy, bo zauważyłam, że to rzadkość na blogach recenzenckich, przynajmniej tych na blox.pl.

A mi się nie podobał początek "Verticalu", pierwsze ok. 100 stron nudne, a potem, jak mnie wciągnęło, to nie mogłam się oderwać do samego końca :-). Zakończenie trochę zagadkowe, ale pasuje mi do tej powieści :-).

Widać autor nie lubi wszystkiego wyjawiać i kieruje się zasadą, że nigdy nie odkryjemy całej prawdy, o czym pisze wprost w zakończeniu "Marsa":

"Jesteśmy jak trybiki w wielkiej, nieskończenie skomplikowanej maszynie, myślał. Małe trybiki żyjące ułudą wolnej woli w postaci niewielkiego luzu w mechanizmie. Cóż z naszej walki o przetrwanie, o lepsze jutro, o szczęście, skoro i tak kręcimy się w kółko, jak nam każe nieznana siła. Nigdy nie poznamy złożoności kosmosu i nigdy też nie będziemy wiedzieli, kim jesteśmy i po co istniejemy."

Można się z tym zdaniem nie zgadzać, ale jakie to daje pole do popisu pisarzowi, który może mnożyć zagadki i na końcu zostawiać z nimi czytelnika ;-).
-
Gość: podsluch pablo, user-31-174-168-202.play-internet.pl
2011/11/29 20:28:21
Jeżli tak Ci się podobają właśnie zakończenia Kosika (za co niejedni go prawie znienawidzili;) ), to Kamaleon będzie zwieńczeniem Twoich oczekiwań. Ja do teraz główkuję, o co biega tak naprawdę, czy dobrze myślę, czy ne pewno o to chodziło:)
-
2011/11/29 20:44:40
@podsluch pablo
Zakończenia powieści Kosika postawiają uczucie lekkiego niedosytu. Chciałabym wiedzieć, o co naprawdę chodziło i poznać rozwiązanie wszystkich zagadek z powieści :-).

Po przeczytaniu "Verticalu" też się zastanawiałam, czy wszystko dobrze zrozumiałam. A przy "Marsie" cieszyłam się, że chociaż jedna, główna, tajemnica została rozwiązana - czyli cel wypraw na Marsa - według mnie to rozwiązanie jest satysfakcjonujące i o nim pisałam w recenzji. Szkoda, że o starożytnych Marsjanach nie dowiemy się już nic więcej :-).

Nie mogę się doczekać "Kameleona" i tego, co wymyślił tam w zakończeniu autor :-).
-
2012/01/09 21:28:29
@zaczytania
Wypożyczyłam za Twoją rada książkę Zajdla. Było to "Wyjście z cienia". Nie przypadła mi do gustu, pewnie przez zbyt oczywiste nawiązanie do czasów PRL-u (taka powieść z kluczem). Choć myślę, że pisarz nie był z niego zły. Może kiedyś sięgnę jeszcze po inne jego książki :-).

Facebook - profil


Skrzynka pocztowa

Napisz e-mail