|
Blog > Komentarze do wpisu
Maria Nurowska, Sprawa Niny S.
Z książkami Marii Nurowskiej spotkałam się po raz pierwszy dopiero niedawno, czytając różne książkowe blogi. Postanowiłam nadrobić zaległości i podczas ostatniej wizyty w bibliotece, gdy zobaczyłam książkę tej autorki na półce z kryminałami, zaczęłam się jej uważnie przyglądać. Okładka nieciekawa i staromodna, a książka nowa. Opis z tyłu okładki już bardziej zachęcający. Postanowiłam wypożyczyć, choć raczej nie myślałam, że ją przeczytam w całości. Stało się inaczej. Tak się złożyło, że przeziębienie ostatnio trzymało mnie w łóżku, więc potrzebowałam książki, która czyta się w miarę łatwo. I taka właśnie okazała się „Sprawa Niny S.”. Od pierwszych stron czyta się szybko, tekst jest czytelnie rozmieszczony na stronach, podzielony na krótkie fragmenty, marginesy szerokie. Zaczyna się jak w typowym kryminale – komisarz Zawadka przybywa na miejsce zbrodni, do kancelarii radców prawnych, przyjrzeć się sprawie morderstwa adwokata Jerzego Barana. Później akcja właściwie nie ma wiele wspólnego z kryminałem, ja bym raczej powiedziała, że jest to powieść obyczajowa, historia rodzinna, matki i trzech córek. Zeznająca w sprawie zbrodni córka Niny S. opowiada o faktach zupełnie niezwiązanych z ofiarą. Oto początek jej zeznań:
Trudno czytelnikowi uwierzyć, że jakikolwiek policjant pozwoliłby na tak rozwlekłe i szczegółowe zeznania, zahaczające nawet o wspomnienia z dzieciństwa. Czy taka klamra kompozycyjna w postaci historii kryminalnej, była potrzebna, by spiąć wszystkie fakty z życia trzech kobiet w jedną całość? Niby fabuła ma prowadzić do odpowiedzenia na pytanie, kto zabił, jednak od razu widać, że jest to tylko pretekst. Siłą tej historii są postacie kobiet, wiarygodne, intrygujące, popełniające błędy, kochające i cierpiące. Niestety w drugiej połowie książka wyraźnie traci na spójności. Pojawiają się w niej teksty dość luźno związane z głównym wątkiem, np. pamiętnik Niny S. sprzed poznania Jerzego B., czy jej pierwsze opowiadanie. Odsłaniają one nowe fakty z jej życia i pozwalają lepiej poznać jej osobowość, ale nijak nie pasują do typowej powieści kryminalnej. Ten „kamuflaż” kryminalny sprawia wrażenie bardzo sztucznego i ta jego sztuczność, co chwilę jest widoczna. Książka, która na początku wydawała mi się rewelacyjna ze względu na świetny „język” i ciekawe postaci i ich historie życiowe, z czasem denerwowała mnie swoją kompozycją. Ostatecznie jednak mi się podobała. To za mało, żeby wyrobić sobie zdanie na temat twórczości tej pisarki. Ciekawa jestem, czy pozostałe książki Marii Nurowskiej są podobne, czy zupełnie inne. Zdecydowanie muszę jeszcze po nie sięgnąć. O innych książkach tej autorki możecie poczytać tak jak ja na blogu "Między stronami", który pisze bezsennatoja. Ciekawy wywiad z Marią Nurowską na temat jej życia i autobiograficznych wątków w "Sprawie Niny S." znajduje się na onet.pl Gala. Ocena: 4+/6
niedziela, 11 września 2011, felicja79
TrackBack
Komentarze
avo_lusion
2011/09/11 19:42:53
Hm, ja nie czytałam nic tej Pani, ale znam to uczucie, kiedy dobrze zapowiadająca się książka potem zaczyna nużyć. Wolę, kiedy jest odwrotnie :):)
2011/09/12 10:12:04
@avo_lusion Ja postanowiłam zainteresować się kolejnymi książkami "tej Pani", bo moim zdaniem ma talent i pisze bardzo oryginalnie. Początek tej książki zdecydowanie najlepszy, ale i całość się ostatecznie broni. Moim zdaniem warto przeczytać :-) 2011/09/12 14:09:49
Bardzo lubię Nurowską a na podstawie Twojej recenzji widzę, że znowu może zaskoczyć, bo sięga po jeszcze inny gatunek - tutaj mamy do czynienia z lekkim kryminałem chyba. Co prawda nie wyobrażam sobie na razie autorki w tym klimacie ale sprawdzę chętnie. Często o sile powieści Nurowskiej decydują kobiety, które wnikliwie i szczegółowo opisuje i tutaj, z tego co piszesz, nie jest inaczej.
2011/09/13 22:05:08
@bezsennatoja Lubię ksiażki, w których kobiety są wnikliwie i szczegółowo opisane, więc pewnie polubię i inne książki Nurowskiej, zobaczymy. Szukam w bibliotekach "Listów miłości", które mi polecałaś, ale jeszcze nie znalazłam. 2011/09/20 12:51:17
Ja polecam "Rosyjskiego kochanka" tej autorki... świetna książka i daje do myślenia :)
2011/09/20 12:59:55
@polonisty Już sobie zapisałam tytuł :-) Zaciekawiłaś mnie szczególnie, ze nie podałaś żadnych szczegółów ani nawet tematu, który "daje do myślenia" ;-) 2011/09/24 01:52:30
he he sorry :) tajemniczość niezamierzona... to o dojrzałej kobiecie, która znajduje sobie kochanka w wieku swojej córki...a właściwie to on ją sobie znajduje:) i ze wszystkich osób to tylko on nie odczuwa niezwykłości sytuacji. nie chciałam użyć słowa "niestosowności" bo to to właśnie daje do myślenia...
2011/09/24 19:52:02
@polonisty Widzę, że Nurowska lubi temat "młodszych kochanków", bo tak też jest w "Sprawie Niny S." I tez o dziwo tu główna bohaterka nie widzi nic złego w tym, że jest "tą drugą". Nawet odwiedza kochanka w jego domu, przy jego córce. Chociaż tu mężczyzna jest "tylko" kilkanaście lat młodszy. 2012/01/01 16:38:40
@bezsennatoja
Przeczytałam początek "Listów miłości" Nurowskiej, ale mnie nie wciągnęły. Trudny temat i jakoś nie odpowiadał mi sposób, w jaki o nim mówiła (ta część tycząca sytuacji w getcie i później, sami bohaterowi nie wydawali się mi bliscy, nie rozumiałam ich motywów). I po tej książce zraziłam się do autorki. Może jeszcze kiedyś do niej wrócę, ale to nie w najbliższym czasie. |
Facebook - profil
Skrzynka pocztowa
Ostatnio przeczytane:
Jane Austen Arthur Conan Doyle Danuta Wałęsa Andrzej Pilipiuk Suzanne Collins Ursula Le Guin Jarosław Grzędowicz Andrzej Pilipiuk Jarosław Grzędowicz Siergiej Łukjanienko Antonina Kostrzewa Maciej Bennewicz Andrzej Pilipiuk Andrzej Pilipiuk Tove Jansson Małgorzata Warda Andrzej Mestwin |