|
Blog > Komentarze do wpisu
Joanna Chmielewska, Gwałt
Książkę przeczytałam jednym tchem, a właściwie dwoma, bo o drugiej po północy zrobiłam sobie małą drzemkę i kontynuowałam następnego dnia. W sumie kilka godzin czytania. Ktoś mógłby po tym zdaniu dojść do wniosku, że książka rewelacyjna, a tak nie jest. Dlaczego? Książki Chmielewskiej pisane przez nią dawniej są tak genialne, że chyba sama autorka nie jest już w stanie sobie dorównać. Po „Byczkach w pomidorach” myślałam, że coś w niej „drgnęło” i wraca do starego stylu, ale jednak „Gwałt” jest tego zaprzeczeniem. To taka książka, której byśmy się po Chmielewskiej nie spodziewali. Po pierwsze ze względu na tytułowy gwałt, bo przecież Chmielewska zawsze sceny miłosne u siebie omijała, po drugie ze względu na gatunek. Nie jest to książka pełna trupów, nie obraca się wokół pytania „Kto zabił?”. Ewentualnie „Czy był gwałt, czy go nie było?” Akcja książki toczy się w dużej mierze na sali sądowej. Główni bohaterowie to prokurator i dziennikarka oraz dziewczyna, która twierdzi, że została zgwałcona. Ilość głównych bohaterów w sam raz. Duża liczba dialogów, humor, wciągająca fabuła, przedstawiona z różnych punktów widzenia. Świetna pierwsza połowa... Co więc z tą książką jest nie tak? Przewidywalne zakończenie i takie uczucie niedosytu, że to jednak nie tak zabawne, nie tak oryginalne jak kiedyś. „Lesio”, „Całe zdanie nieboszczyka” czy „Klin” to książki, do których można wracać wielokrotnie (sama tak robię) i za każdym razem czytelnik świetnie się bawi, śmieje się z tych samych żartów, ale w niczym mu to nie przeszkadza. Chyba wielką zaletą tamtych książek byli bohaterowie, nie tylko Lesio, ale przede wszystkim książkowe alter ego pisarki - Joanna. To z nią czytelnik się utożsamiał albo podziwiał jej osobowość, oryginalność, siłę charakteru. W nowszych książkach takiej Chmielewskiej jest coraz mniej. Ani sympatyczna dziennikarka Patrycja, ani przystojny prokurator Kajtuś, ani naiwna Stefcia nie mają w sobie tej autentyczności i wyjątkowości. Nie zaprzyjaźnimy się z nimi, nie będziemy chcieli do nich wracać. Ot zabawna historyjka, zabawne postaci, z których trochę się pośmiejemy. Właśnie tej głębi i prawdziwości brakuje w książce najbardziej. A do tego niektóre tezy na temat gwałtu w tej książce są zadziwiające.
„Gwałt” jako przeżycie budzące cudowną zgrozę, której dziewczęta nie mogą się doczekać? Autorka starała się pewnie pokazać „rozwydrzenie obyczajów” wśród młodzieży, ale jednak dziwnie czyta się takie zdania:
Jak to wstyd było „nie zostać zgwałconą”? To czym musiałby być dla kogoś gwałt, by uznać go za źródło dumy? W literaturze przedstawiano gwałt rozmaicie, jako źródło hańby, poniżenia albo cierpienia kobiety, nie tylko fizycznego, ale i psychicznego. U Chmielewskiej jest inaczej. I więcej nie zdradzę, żeby nie psuć nikomu przyjemności czytania odkrywaniem zakończenia. Jeżeli Chmielewska będzie miała pecha, to ktoś kupi prawa do ekranizacji i zrobi z „Gwałtu” głupiutką komedię romantyczną z czołówką polskich aktorów serialowych. Wątek „romantyczny” jest w książce podwójny i drugi co do ważności, zaraz po tytułowym gwałcie. Sam pomysł na historie miłosne nie najgorszy, ale zabrakło wyrazistego zarysowania postaci. To oczywiste, że od pierwszych stron powieści atrakcyjny prokurator i inteligentna dziennikarka mają się ku sobie. Pomaga im w tym fakt, że mieszkają w jednym mieszkaniu. Zaskakuje jednak niekonsekwencja w przedstawianiu ich charakterów. Ich dialogi są błyskotliwe i zabawne, pełne wzajemnych uszczypliwości i rywalizacji. Nie ufają sobie, ale coś wyraźnie ich do siebie ciągnie. On jest tym, który ma tajemnice i ukrywa różne brzydkie sekrety (romanse i szwindle). Ona nie daje się nabrać na jego piękne oczy, czułe słówka i bukiety kwiatów. Przypominają Joannę i Diabła (też prokuratora) z wcześniejszych książek Chmielewskiej, są ich „łagodniejszą wersją”, przez to też niestety mniej prawdziwą. Oceńcie sami na podstawie fragmentu skalę tego podobieństwa:
Szkoda, że później będziemy zmuszeni uwierzyć w przemianę Kajtusia i Patrycji według nudnych stereotypów. Bohaterką drugiego romansu jest Stefcia Rucka (współczesna „Trędowata” chciałoby się rzecz, ale z Stefci Rudeckiej ma ona w sobie niewiele). Poza może pierwszym zdaniem powieści, które jakoś od razu skojarzyło mi się z dziełem Mniszkówny:
Wokół tej cnoty będzie się kręciła akcja powieści. A wybrankiem serca naiwnej dziewczyny od początku będzie przestępca i pierwszy podrywacz miasta Płocka – Ziutek Klimczak. Ich historia jest jeszcze mniej wiarygodna niż Patrycji i Kajtusia. W związku z tym marzy mi się, żeby Chmielewska odnalazła w szufladzie wśród sterty papierów jakiś zapomniany rękopis swojej powieści. Albo napisała powieść, która będzie dorównywała tym z przeszłości tak, jakby była wtedy pisana. Akcja „Gwałtu” toczy się co prawda w czasach PRL-u, ale jest to tylko taki „kostium”, bo równie dobrze mogłaby się toczyć współcześnie. Jest książką, przy której można spędzić przyjemnie czas, ale niestety już się po nią ponownie nie sięgnie i myślę, że bohaterów i fabułę też szybko zapomnimy. Najgorszą stroną książki jest okładka – brzydka, staromodna, zbyt dosłowna w oddawaniu fabuły powieści. Nie podoba mi się podobnie jak okładki kilku ostatnich książek Chmielewskiej. Chociaż wiernych czytelników taki szczegół pewnie nie zniechęci. Ocena: 4/6
piątek, 02 września 2011, felicja79
TrackBack
J. Chmielewska, Książka poniekąd kucharska
z Co warto czytać?
8222 Książka poniekąd kucharska 8221 to przede wszystkim zbiór zabawnych anegdot związanych z kuchnią i gotowaniem. Choć oczywiście samych przepisów również w niej nie brakuje. Zdecydowanie jednak siłą i zaletą ... » Wysłany 2011/09/03 11:24:23
Historia pewnej cnoty
z LostInTheLibrary
Joanna Chmielewska Gwałt Klin, 2011, stron 354 Napisac ponad 350 stron o niczym to wielka sztuka. Zrobic z tego interesujaca historie graniczy z cudem. Cudu nie bylo. Bylo nudno i byle jak. Generalnie nie lubie opowiesci, ktorych glownym ... » Wysłany 2011/10/07 10:20:35
Joanna Chmielewska, Kocie worki
z Co warto czytać?
Wydawnictwo: KOBRA Zobaczyłam tę książkę w bibliotece na półce, szukając skandynawskich kryminałów. Odruchowo wyciągnęłam po nią rękę, a potem cofnęłam. I znowu wyciągnęłam, ale tym razem już chwyciłam i przeczytałam informacje na tylnej ... » Wysłany 2011/10/17 13:26:09
Komentarze
czarna9610
2011/09/02 20:55:34
Oj szkoda. Już "Rzeź bezkręgowców " jest napisana tak nie najfajniej, rzekłabym chaotycznie. Czekam teraz aż "Gwałt" pojawi się w bibliotece... a może jednak nie przeczytam. Być może pisarz podobnie jak sportowiec powinien się w porę wycofać.
2011/09/02 21:07:20
@czarna9610 Nie jest tak źle! :-) To chyba ja tak wysoko stawiam poprzeczkę mojej ulubionej pisarce z "dzieciństwa". Gdyby ktoś inny napisał tę książkę pewnie powiedziałabym, że jest dobra. Jednak po Chmielewskiej spodziewam się znacznie więcej. Ona potrafi pisać ksiażki genialne i chciałabym, żeby nadal takie pisała. 2011/09/02 21:23:05
Przeczytalam dopiero jakies 50 stron. Nie pojdzie mi to jednym tchem, to juz wiem.
Wspominasz tez Klin, debiutancka powiesc Chmielewskiej. Dzis Joanna nie musialaby siedziec w domu zeby uprawiac telefoniczny romans. Mialaby komorke ;) 2011/09/02 21:28:34
@bookfa Miałaby nie tylko komórkę, ale i Internet. Tylko, że nie byłoby już tej "komedii pomyłek" i akcji "Szkorbut". Ile ja się przy tej powiesci naśmiałam! Zawsze poprawia mi humor :-) Czekam na Twoją recenzję "Gwałtu". Szkoda, że nie można nic zrobić, żeby Chmielewska znowu pisała książki, które się wszystkim podobają. ;-) 2011/09/02 21:54:34
Spora promocja tej książki była... Nie czytałam jednak nic Chmielewskiej. Muszę jednak powiedzieć, że recenzja świetna, bardzo rzetelna, co widać po cytatach. Brawo :)
2011/09/02 21:59:43
@avo_lusion Dziękuję :-) A gdzie Ty się uchowałaś tak bez Chmielewskiej? To możliwe? ;-) Ona przede wszytskim kryminały pisze, a ja myślalam, że to "Twój" gatunek? Tylko nie zaczynaj czytać Chmielewskiej od "Gwałtu", napisała dużo lepszych powieści! :-) 2011/09/03 10:44:39
Ha, Felicjo i ja się uchowałam bez J.Chmielewskiej :) Dopiero parę lat temu kupiłam sobie jedną (jedyną zresztą, jaką mam i przeczytałam) jej książkę i to pewnie nietypową dla niej, bo kucharską ;)
2011/09/03 11:18:18
@maniaczytania Jestem w szoku :-). "Wychowałam się" na Chmielewskiej i myślalam, że ona jest dobrze znana miłośnikom książek, a tu taka niespodzianka! "Książka poniekąd kucharska" mimo że to nie powieść i tak dobrze reprezentuje styl tej autorki, jej poczucie humoru i łatwość opowiadania ciekawych historii. Przeczytałam ją dopiero niedawno i też opisałam na tym blogu: cowartoprzeczytac.blox.pl/2011/08/J-Chmielewska-Ksiazka-poniekad-kucharska.html Link podaje dla tych, którzy jeszcze tam nie zajrzeli. Ja zajrzałam przed chwilą i dopiero teraz zobaczyłam Twój komentarz umieszczony pod notką ;-) A dla tych, którzy chcieliby dobrze zacząć swoją przygodę z Chmielewską podaję listę jej książek w kolejności chronologicznej: 1964 Klin 1966 Wszyscy jesteśmy podejrzani 1969 Krokodyl z Kraju Karoliny 1972 Całe zdanie nieboszczyka 1973 Lesio 1974 Wszystko czerwone 1975 Romans wszechczasów Te na pewno warte są przeczytania, a z późniejszych ciężko byłoby mi wybrać. Na pewno jest jeszcze kilka ciekawych, np. nietypowe "Lądowanie w Garwolinie" z 1995. Pozostałe czytałam tylko raz. Dodam jeszcze, że Chmielewska pisała też świetne powieści dla mlodzieży, więc jeśli ktoś ma dzieci to warto im podsunąć np. "Nawiedzony dom" albo inne z Janeczką i Pawełkiem w roli głównej ("Wielkie zasługi", "Skarby"), czy też serię z Tereską i Okrętką ("Zwyczajne życie", "Wiekszy kawałek świata", "Ślepe szczęście"). A które książki Chmielewskiej Wy lubicie? 2011/09/03 14:21:04
Widzisz, ja w przeszłości bardzo, bardzo nie lubiłam czytać Polaków. Zmienił to Adam Zalewski i jego twórczość. Teraz nadrabiam zaległości, więc może sięgnę po Chmielewską.
2011/09/04 12:52:19
@avo_lusion A może ja w zamian sięgnę po książki Adama Zalewskiego? Zupełnie nie znam tego autora, a skoro polecasz... :-) 2011/09/07 20:40:20
och jestem zazdrosna, smutna i zniecierpliwiona! zazdrosna - bo też chce przeczytać, smutna, że twoim zdaniem nie jest tak fajna jak poprzednia ("Byczki...) i zniecierpliwiona bo u mnie w bibliotece jeszcze jej nie ma :(
2011/09/07 20:44:22
PS. Skoro o tym mowa to właśnie po raz kolejny czytam "Większy kawałek świata" ;)
2011/09/08 17:17:04
mam wrażenie, że ktoś podszywa się pod "dzisiejszą" Chmielewską... to już nie ten styl, nie ten żart... dla samej autorki i jej miłośników lepiej by było gdyby przestała pisać i zapamiętalibyśmy ją jako autorkę fantastycznego "Lesia" i "Całe zdanie nieboszczyka". Pozdrawiam i zapraszam do siebie!
2011/09/09 19:51:48
@polonisty Zawsze warto przeczytać, żeby mieć własne zdanie i dlatego że to Chmielewska :-). Do "Byczków..." rzeczywiście książce daleko, ale zwracam uwagę, że i tak dałam jej ocenę 4 na 6 możliwych, czyli nie jest tragicznie ;-) @bibliotekarkaczyta Ja jednak myślę, że dobrze, że Chmielewska nadal pisze. Przykładem niech będą wspomniane wyżej "Byczki w pomidorach". Nie takie, jak "Wszystko czerwone", a jednak jakaś tego kontynuacja, z Danią, Alicją itd. Na pewno znalazłoby się jeszcze kilka takich pozytywnych przykładów wśród późniejszych powieści. A kto wie, co czeka nas w przyszłości? Może Chmielewska nie powiedziała jeszcze swojego ostatniego słowa? Pozdrawiam i oczywiście będę zaglądać na wasze blogi, bo są bardzo ciekawe :-) 2011/09/14 10:28:43
Ja jakoś do Chemielewskiej nie bardzo jestem przekonana. Nawet do jej dawniejszej twórczości a co dopiero do tej najnowszej, na której temat różne opinie się słyszy.
2011/10/07 11:09:21
@lustrzanyodblask
Znam takie osoby, które nie lubią twórczości Chmielewskiej. Wiadomo, o gustach się nie dyskutuje :-) Jednak warto wziąć jedną z najlepszych jej książek ("Lesio", "Ostatnie zdanie nieboszczyka", "Klin", "Romans wszechczasów", "Wszystko czerwone") i samemu ocenić :-)
Gość: fankaela, 178-37-150-17.adsl.inetia.pl
2012/04/25 20:12:51
Od kilkudziesięciu lat jestem fanką Chmielewskiej, do jej starych książek wracam wielokrotnie i zawsze, nawet w całkiem niewesołych sytuacjach( jak pobyt w szpitalu z powikłaniami pooperacyjnymi) bawią mnie do łez.
Jednak od kilku lat coś zmieniło się w twórczości pani Joanny, każda kolejna książka jest coraz gorsza. Kilka razy postanawiałam sobie , że nie przeczytam już następnej, potem jednak ulegam pokusie, czytam - i kolejne rozczarowanie. Ostatnio przeczytałam ( a raczej przemęczyłam) "Gwałt" i chyba rzeczywiście po następną książkę nie sięgnę, bo po tej lekturze można wyleczyć się z Chmielewskiej. Nuda, masło maślane, kompromitacja i żenada. 2012/04/25 21:00:12
@fankaela
Niestety Joanna Chmielewska ma już swoje lata (ur. 1932) i to chyba ma wpływ na poziom jej książek. Czego możemy wymagać od 80-letniej pani? :-) Może jedynie tego, żeby już nie wydawała słabych książek. Napisała tyle genialnych, że powinno nam wystarczyć (choć wciąż chce się więcej). Jeżeli jeszcze coś wyjdzie spod jej pióra, to ja po to sięgnę, z pewną obawą, ale trudno się powstrzymać. Ta autorka naprawdę jest jedyna i niepowtarzalna, jeżeli chodzi o poprawianie humoru w trudnych życiowych sytuacjach :-). |
Facebook - profil
Skrzynka pocztowa
Ostatnio przeczytane:
Jane Austen Arthur Conan Doyle Danuta Wałęsa Andrzej Pilipiuk Suzanne Collins Ursula Le Guin Jarosław Grzędowicz Andrzej Pilipiuk Jarosław Grzędowicz Siergiej Łukjanienko Antonina Kostrzewa Maciej Bennewicz Andrzej Pilipiuk Andrzej Pilipiuk Tove Jansson Małgorzata Warda Andrzej Mestwin |