blog o książkach, które niedawno czytałam i polecam innym przeczytać
Blog > Komentarze do wpisu

Joanna Chmielewska, Książka poniekąd kucharska

 

okładka książki - Książka poniekąd kucharska

Wydawnictwo: Axel Springer Polska 

 

Książka poniekąd kucharska to przede wszystkim zbiór zabawnych anegdot związanych z kuchnią i gotowaniem. Choć oczywiście samych przepisów również w niej nie brakuje. Zdecydowanie jednak siłą i zaletą książki jest niezawodne poczucie humoru Joanny Chmielewskiej. Oto próbki jej stylu:

 

„Niniejszy wstęp należy przeczytać, żeby pozbyć się złudzeń. Niech nikt nie spodziewa się rzetelnych, porządnych przepisów ani też informacji, jak się, na przykład piecze chleb. Nikt mnie nigdy nie uczył gotować. Nie spędzam połowy życia w kuchni, nie mam na to czasu. Mam wyłącznie doświadczenia własne i cudze oraz jakieś coś tam w genach, bo moja matka gotowała znakomicie.

Jeżeli powyższe zdania nie napełniły osoby czytającej lękiem, wstrętem i zgrozą, proszę bardzo, osoba może zaryzykować ciąg dalszy.”

 

Ja zaryzykowała i nie żałuję. Uśmiałam się bardzo, w niektórych momentach nawet bardzo głośno. I takie książki uważam za bezcenne, i takich autorów, którzy potrafią ludzi rozśmieszyć. A okazji do śmiechu w tej książce nie brak od samego początku. W pierwszym rozdziale dowiadujemy się, że:

 

„Aby ugotować cokolwiek, należy wejść do kuchni. Dobrze jest przy takiej okazji mieć pod ręką telefon, a w pamięci numer pogotowia.”

 

W rozdziale na temat odchudzania kolejne cenne uwagi:

 

„Część zawartych tu potraw jest tucząca i z pewnością niezdrowa. To te smaczniejsze.”

 

 

I jeszcze cytat z zakończenia:

 

„Ponadto uprzejmie zwracam wszystkim uwagę, że:

Część zawartych w niniejszym utworze potraw jest bardzo tania.

Większość tanich jest pracochłonna.

Niektóre są tanie i łatwe (np. kartoflanka z zacierkami).

Część tylko jest bardzo droga i skomplikowana.

Część tylko jest bardzo droga.

Prawie wszystkie przyrządzałam osobiście, a nigdy w życiu nie miałam czasu dla robót zanikających, do których zalicza się gotowanie. Jeżeli zatem wytrzymałam, wytrzyma każdy.

Osoby całkowicie niedoświadczone, jeśli naprawdę chcą się nauczyć gotować, powinny może nabyć jakąś inną książkę kucharska.

Osoby odrobinę doświadczeńsze bez trudu skombinują sobie zestawy smakowe, którymi zachwycą karmioną rodzinę.

Mężczyźni są konserwatywni. Żadnego nie wolno uprzedzać, że dostanie nową potrawę!

Jeśli ktoś się po czymś rozchoruje, odpowiedzialności na siebie nie biorę!"

 

Anegdotek o gotowaniu nie będę streszczać, bo są zbyt zabawne. Polecam zajrzeć do książki i przeczytać samemu w całości. Są to zarówno wspomnienia autorki, opowieści z kręgu rodzinnego i zawodowego, jak i anonimowe przygody z kuchni powtarzane z ust do ust. Wszystko to opowiedziane jest swobodnym, gawędziarskim stylem. Momentami czytelnik odnosi wrażenie, że autorka pisze bez zastanowienia to, co aktualnie przychodzi jej do głowy. Przepisy kulinarne są dla niej tylko pretekstem, by podzielić się z innymi śmiesznymi historyjkami kuchennymi. Najśmieszniejszy rozdział ma tytuł „Głupoty” i zawiera podrozdział „Mężczyźni”. Jest o głupotach, jakie popełniono w kuchni, a także o tym, jak niektórzy mężczyźni radzą sobie w kuchni pod nieobecność żon. Całość jednak ułożona jest alfabetycznie nazwami potraw i produktów kulinarnych. Zaczyna się od „Alkoholi”, a kończy na „Zrazikach różnych w sosie chrzanowym”. Dla ułatwienia poszukiwań na końcu książki dodany został jeszcze indeks.

Myślę, że w tej „Książce poniekąd kucharskiej” znajdziemy więcej humoru niż w niektórych nowszych propozycjach Chmielewskiej, jaka szkoda nawiasem mówiąc. Chciałabym, żeby wszystkie jej książki były tak zabawne jak ta.

Dodatkowym plusem książki są przepisy – proste, zwyczajne, znane powszechnie. Jeżeli ktoś chciałby poznać tradycyjne, polskie potrawy, to pewnie nie ma lepszego podręcznika. Należy tylko pamiętać o jednym:

 

"Co zdrowe, to naogół niesmaczne.

Co najlepsze, to szkodliwe.

Najsmaczniejsze zaś jest zazwyczaj i szkodliwe, i tuczące."

 

Ocena:5/6

 

piątek, 19 sierpnia 2011, felicja79







TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Joanna Chmielewska, Gwałt z Co warto czytać?
                             Książkę przeczytałam jednym tchem, a właściwie dwoma, bo o drugiej po północy zrobiłam sobie małą drzemkę i kontynuowałam następnego dnia. W sumie kilka godzin czytania. Ktoś mógłby po tym zdaniu dojść do wniosku, że ... »
Wysłany 2011/09/03 11:22:38
Joanna Chmielewska, Kocie worki z Co warto czytać?
  Wydawnictwo: KOBRA   Zobaczyłam tę książkę w bibliotece na półce, szukając skandynawskich kryminałów. Odruchowo wyciągnęłam po nią rękę, a potem cofnęłam. I znowu wyciągnęłam, ale tym razem już chwyciłam i przeczytałam informacje na tylnej ... »
Wysłany 2011/10/17 13:25:21
Komentarze
2011/08/19 21:00:56
To coś na serio dla mnie, bo ja uwielbiam gotowanie i wszystko, co się kręci wokół kuchni :))
-
2011/08/19 21:03:23
-
2011/08/19 22:28:53
Pomyslowosc Chmielewskiej jest godna pozazdroszczenia. Jezeli wierzyc temu co o sobie mowila kiedys to kuchnie wolala zawsze omijac z daleka. A tu nagle rzecz o kucharzeniu ;D
Fajnie, ze zaczelas pisac tez bloga o ksiazkach. Bede zagladac :) Pozdrawiam serdecznie :)
-
2011/08/20 20:36:59

@Avo_lusion
Cieszę sie, że trafiłam w Twój gust.

@Sarenkasarna
Ciekawe, co miałeś na myśli? ;-)

@Bookfa
Dziękuję bardzo! :-). Ja też będę do Ciebie zaglądać :-)

-
2011/08/20 21:55:41
Być może jestem w jakimś specyficznym gronie ale to naprawdę jest moja ulubiona książka Chmielewskiej - tylko nie mogę jej czytać na głodno;)
-
2011/08/21 12:25:22

@Ratyzbona
Chyba wiem, co masz na myśli. Wczoraj zaczęłam czytać tę książke drugi raz i przy opisie smażonych na maśle jabłek nie wytrzymalam i poszłam do kuchni je zrobić :-)

-
2011/08/22 23:15:53
Haha - to jedna z moich ulubionych książek kręcących się wokół kuchni - czytałam ją kilka razy. Mój ulubiony fragment to ten o wężu w alkoholu ;)))
-
2011/09/03 11:21:46

@maniaczytania
Wąż w alkoholu przerażający ;-), ale mi chyba najbardziej w pamięci zostanie kapusta z dziwnymi i równie przerażającymi "skwarkami" ;-)

-
2011/09/03 12:02:31
Mnie się jeszcze przypomniała gęś pieczona w glinie ;)))

Facebook - profil


Skrzynka pocztowa

Napisz e-mail